Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrobocie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrobocie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lipca 2013

Bezrobocie wśród młodzieży

Dokument Eurostatu pokazujący przerażające dane (wiek 15-24 lata) - średnia unijna 23%, Polska 26,5%, Grecja i Hiszpania w okolicach 55% (dane z 2012 roku).

Uwaga: w tabeli rate to stopa bezrobocia, natomiast ratio to relacja bezrobotnych do ogółu młodzieży w tym wieku.

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php/Youth_unemployment

I jeszcze inny dokument:

The measurement of youth unemployment – an overview of the key concepts
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/3-12072013-BP/EN/3-12072013-BP-EN.PDF

image

niedziela, 7 lipca 2013

Bezrobocie w Unii Europejskiej

Pierwsza wersja wpisu opublikowana: 14 października 2012

Bezrobocie w wybranych krajach Unii Europejskiej, od roku 1990 do dzisiaj, mierzone według metodologii unijnej.

Dane są interaktywne - przesuń kursor myszki nad wykres, linie trendu lub nazwę kraju. Kliknięcie Explore Data w prawym dolnym rogu przenosi do wykresu w Google Public Data Explorer, gdzie możesz samodzielnie zmienić parametry wykresu, np. w lewym panelu dodać czy usunąć kraje.


środa, 3 lipca 2013

Bezrobocie w UE - stan aktualny

Eurostat opublikował dane dotyczące bezrobocia w strefie Euro, co natchnęło mnie do zmajstrowania przetworzonej nieco tabelki, której źródłem jest unijna statystyka. Posortowałem dane według liczb, ale według danych marcowych, gdyż dla tego miesiąca są pełne dane. Niektóre kraje nie mają danych za kwiecień i/lub maj, stąd takie sortowanie, aczkolwiek różnice byłyby i tak niewielkie.

Dane są naturalnie rejestrowane za pomocą unijnej metodologii - stąd w Polsce sporo niższe bezrobocie niż według polskiej metody rejestrowania przez urzędy pracy.

Dane obejmują zarówno UE, jak i inne kraje europejskie oraz kilka pozaauropejskich - w sumie 33 kraje i 3 wyróżnione obszary. Jesteśmy mniej więcej w środku tabeli. Najbardziej dramatyczne dane pochodzą z południa Europy - Grecja, Hiszpania, Portugalia.

Kliknij tabelę:

image

Źródło: http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/table.do?tab=table&language=en&pcode=teilm020&tableSelection=1&plugin=1
Dokument PDF:http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/3-01072013-BP/EN/3-01072013-BP-EN.PDF

piątek, 1 lutego 2013

Bezrobocie w UE

Najnowsza statystyka unijna (źródło: Eurostat) obejmuje grudzień 2012, w niektórych krajach dane pochodzą z listopada i października. Uwaga: to unijna metoda badania bezrobocia, która obowiązuje w całej wspólnocie. Nasze badania są wykonywane według odmiennej metodologii i dają nieco odmienne wyniki - Polska stosuje oczywiście oba.

Eurostat - Tables, Graphs and Maps Interface (TGM) table

W statystyce uwzględniono również kilka ważnych krajów OECD spoza UE. Dane posortowałem wg skali bezrobocia (nie tłumaczyłem nazw krajów)

EU (27 countries) 10,7
EU (15 countries) 10,9
Greece 26,8 - październik
Spain 26,1
Croatia 17,5
Portugal 16,5
Cyprus 14,7
Ireland 14,7
Slovakia 14,7
Latvia 14,1 - wrzesień
Bulgaria 12,3
Lithuania 12,3
Italy 11,2
Hungary 10,9 - listopad
France 10,6
Poland 10,6
Slovenia 10,0
Estonia 9,9 - listopad
Turkey 8,2 - październik
Denmark 8,0
United States 7,8
Sweden 7,8
United Kingdom 7,8 - październik
Finland 7,7
Czech Republic 7,5
Belgium 7,5
Malta 6,7
Romania 6,5
Netherlands 5,8
Iceland 5,4
Germany 5,3
Luxembourg 5,3
Austria 4,3
Japan 4,1 - listopad
Norway 3,5 - listopad

poniedziałek, 22 października 2012

PiS o bezrobociu

Bezrobocie to obok służby zdrowia najbardziej chyba zapalny punkt polityki każdego cywilizowanego kraju. Brak pracy jest jedną z najpaskudniejszych, najbardziej dojmujących plag, jakie mogą dotknąć społeczeństwo – zabiera chleb, upokarza, utrzymuje w nieustannym lęku, degraduje, wyklucza z kręgów towarzyskich, wywołuje choroby. No i oczywiście nie pozwala wykorzystać pracy jako czynnika wzrostu gospodarczego. Nic dziwnego, że poświęca mu się tak wiele uwagi, choć nie zawsze z należytym skutkiem.

PiS zorganizował właśnie kolejną z debat z cyklu poświęconego najważniejszym problemom kraju – tym razem o bezrobociu. Niestety, zobaczyliśmy tylko jej fragment, gdyż po jakimś czasie telewizje przełączyły się na konferencję premiera i ministra zdrowia, ale z tego fragmentu (o ile nie nastąpiła jakaś radykalna zmiana w drugiej części dyskusji) mam wrażenie, że była to najsłabsza merytorycznie debata z dotychczas przeprowadzonych. Z przykrością odnotowuję zresztą, że „premier” prof. Gliński, wychodząc z roli beznamiętnego naukowca, stał się zaczepnym politykiem.

Powiedzmy kilka słów o samym problemie – spróbuję tu dać zarys tematu, który może zainteresować część osób (mam nadzieję, że nie popełniam tu żadnego błędu).

Rynek pracy i bezrobocie są trwałym elementem standardowego wykładu mikro- i makroekonomii – można to łatwo wytłumaczyć tym, że praca, obok kapitału i ziemi (czyli gruntów, wód, kopalin, lasów itd.) jest jednym z trzech czynników wytwórczych. Pracy poświęca się więc z przyczyn ekonomicznych i społecznych sporo miejsca i jest to temat niezwykle ciekawy badawczo.

Ludność powyżej 15 roku życia jest ludnością mogącą potencjalnie pracować, choć tylko część ma taki zamiar. Ludności takiej było w Polsce 31 grudnia 2009 roku ok. 30,9 mln (Rocznik statystyczny pracy 2010, str. 99, Wyd. GUS). Ta ludność dzieli się teraz (ważne!) na ludność czynną i bierną zawodowo. Bierni zawodowo to ci, co nie chcą lub nie mogą pracować i ich jest w tym samym roku 14,1 mln. Czynni zawodowo to ci, co chcą pracować, ale mają pracę (zatrudnieni) albo są bezrobotni. Jest ich tu 16,8 mln, z czego bezrobotnych było 1,9 mln. Stopa bezrobocia to relacja bezrobotnych do czynnych zawodowo.

Między tymi zbiorami – bierni zawodowo, pracujący i bezrobotni – stale przepływają tysiące ludzi. Polityce państwa powinno zależeć, by jak najwięcej ludzi było czynnych zawodowo oraz by bezrobocie było jak najmniejsze, czyli aby pracowało jak najwięcej osób. Jest jednak jasne, że są naturalne granice aktywności zawodowej, bo przecież pracy nie podejmuje większość uczniów starszych klas, studentów czy osób w podeszłym wieku. Nie pracuje, bo nie chce, wiele kobiet.

Samo bezrobocie można podzielić na trzy rodzaje, zależnie od przyczyn. Teoria ekonomii przyjmuje, że 4-6 punktów procentowych stanowi bezrobocie frykcyjne wynikające z tego, że ludzie cały czas zmieniają pracę i zawsze jakiś ich odsetek w danej chwili nie pracuje. To stan naturalny i nie ma w nim nic niepokojącego. Drugi rodzaj bezrobocia to bezrobocie cykliczne albo koniunkturalne. Jeśli popyt spada wskutek spadku koniunktury, pracodawcy zwalniają część siły roboczej, bo jest dla nich zbyteczna. Gdy popyt rośnie, zatrudniają. Krótko mówiąc, to silnie zmienna wielkość jakiej doświadczamy właśnie teraz, gdy jest kryzys. I wreszcie trzeci rodzaj, bezrobocie strukturalne, które wynika ze zmian cywilizacyjnych. Kiedyś „na bezrobocie strukturalne” szli kowale, szczytnicy czy bednarze, bo rugowała ich produkcja przemysłowa czy wręcz zanikał popyt na ich pracę. Dziś takie dotyka dziennikarzy tradycyjnej prasy i tygodników, bo ruguje ich Internet.

Tak więc całe bezrobocie istniejące w danym momencie da się teoretycznie podzielić na trzy grupy zależnie od przyczyn, choć naturalnie trudno jest te grupy precyzyjnie skwantyfikować.

I jeszcze jeden aspekt, liczenie bezrobocia.

W Polsce zawsze liczyliśmy, i do dzisiaj liczymy, tzw. bezrobocie rejestrowane, czyli notowane przez urzędy pracy. To jest właśnie ta obecna liczba 12,5% i perspektywy wzrostu do 14% za rok. Ale jest też bezrobocie liczone metodą BAEL-owską – są to szacunki statystyczne wg metod europejskich (Eurostat), dające obecnie niższe liczby (ok. 10,1%). Unia zaleca wszystkim stosowanie tej miary, aby wielkości były porównywalne. Obie metody różnią się nieco sposobem określania, kto jest bezrobotny, oraz naturalnie metodą pomiaru (rejestracja vs. szacunki).

Na zakończenie uwaga dotycząca debaty PiS. Jarosław Kaczyński snuł na niej rzekomo realistyczne plany utworzenia trzech milionów miejsc pracy, a także przekonywał, że bezrobotnych jest de facto 5 mln, gdyż przeniósł do grupy bezrobotnych sporą część osób biernych zawodowo (kiedyś notorycznie posługiwał się tym zabiegiem Lepper). To rachunki o walorze czysto propagandowym (choć nikt nie neguje konieczności długofalowego zwiększania współczynnika aktywności zawodowej, który jest u nas dość niski), bo zmajstrowane doraźnie dla przywalenia rządowi. Tak się po prostu nie robi, to manipulacja liczbami.

Łączna liczba wyświetleń od 27 sierpnia 2013

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Mój Twitter