Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emerytury i renty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emerytury i renty. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2015

Emerytury z lotu drona

Zapewne wiele osób nie ma orientacji, jaka jest skala emerytur i rent wypłacanych w naszym kraju, a nawet jak wiele jest w Polsce osób uprawnionych do otrzymywania takich świadczeń. Przyjrzyjmy się zatem kluczowym liczbom.

Najważniejszą instytucją jest tu oczywiście Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który od kilku lat publikuje co roku z grubsza 20-stronicowy dokument zatytułowany „Struktura wysokości emerytur i rent wypłacanych przez ZUS” dając w ten sposób ogólny obraz tych świadczeń – ich skalę, proporcje i dynamikę. Zainteresowani mogą pobrać plik PDF z witryny internetowej ZUS (linki na dole).

Ilu jest świadczeniobiorców? Najnowsze dane pochodzą z marca 2014 roku, kiedy to emerytury i renty w ZUS pobierało 7,26 mln osób (o 69 tys. mniej niż rok wcześniej), z czego emeryci stanowili 4,94 mln, czyli 68,1% świadczeniobiorców w tej instytucji.

image

Renty z tytułu niezdolności do pracy pobierało 1,05 mln, natomiast renty rodzinne - 1,27 mln. Co ciekawe, liczba rent z tytułu niezdolności do pracy szybko maleje, gdyż ZUS od wielu już lat weryfikuje zasady ich przyznawania. W latach 90. mnóstwo osób “uciekło” przed bezrobociem na renty (zasady ich przyznawania były wtedy dość liberalne, co było świadomą polityką państwa), a gdy obciążenia finansów publicznych stały się nieznośne, ZUS zaczął weryfikować uprawnienia. Jeszcze cztery lata temu rent tych było blisko 200 tys. więcej, a w 2005 roku ich liczba wynosiła aż 2 mln (wg „Małego Rocznika Statystycznego Polski 2014”, tabl. 6, str. 182).

Emeryci i renciści obsługiwani przez ZUS to oczywiście nie wszyscy uprawnieni do tego rodzaju świadczeń. Dochodzą do tego osoby otrzymujące świadczenia z KRUS oraz z funduszy ministerstw obrony, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Tych pierwszych jest obecnie 1,21 mln, natomiast wydzielone fundusze ministerstw wypłacają świadczenia emerytalno-rentowe ok. 400 tys. osób. Łączna liczba świadczeniobiorców wynosi ok. 8,9 mln osób – w 2000 r. wynosiła 9,4 mln i od tej pory sukcesywnie maleje. Obecnie stanowi to ok. 23,2% ludności kraju – to przyczynek do dyskusji o problemach demograficznych i emerytalnych.

Ile kosztują renciści i emeryci? Skoro wiemy, ile osób pobiera świadczenia, warto będzie wiedzieć, jak duże są to kwoty. Dysponujemy tu danymi za 2012 rok zawartymi w publikacji GUS „Emerytury i renty w 2012 r.” (s. 24) – łączna kwota świadczeń wyniosła 185,44 mld zł. Z pozarolniczego systemu ubezpieczeń społecznych wypłacono 169,17 mld zł, z czego na wypłaty z ZUS przypadało 155,23 mld zł, z MON – 5,80 mld zł, z MS – 1,13 mld zł i z MSW – 7,0 mld zł. Kwota emerytur i rent brutto z KRUS wyniosła 16,27 mld. Jak widać, dość zapalna kwestia emerytur i rent rolniczych jest de facto bardziej problemem politycznym niż ekonomicznym – ich udział w całości systemu to zaledwie 8,8%.

Cały system emerytalno-rentowy stanowił w 2012 r. 11,6% produktu krajowego brutto wynoszącego 1596,4 mld zł (rok wcześniej tyle samo), co wyraziście ilustruje skalę obciążeń tymi świadczeniami. Odsetek ten waha się nieco w poszczególnych latach, ale istotny jest jego orientacyjny poziom.

Ile dostaje statystyczny emeryt? I wreszcie warto poznać średnią wysokość świadczeń. Cytowana wyżej publikacja ZUS informuje, że w 2012 r. przeciętna miesięczna kwota emerytur i rent brutto z pozarolniczego systemu ubezpieczeń społecznych wyniosła 1821 zł (kwoty zaokrąglone), w tym z ZUS – 1760 zł, natomiast w KRUS ukształtowała się na poziomie 1055 zł. Przeciętna miesięczna kwota emerytur i rent brutto z MON wyniosła 2960 zł, z MS 3103 zł, natomiast z MSW 2958 zł. Podważa to krążący w Internecie mit, że uprzywilejowane świadczenia z funduszy ministerialnych znacząco podnoszą średnią emeryturę i rentę – jak widać, są one z grubsza o dwie trzecie większe, ale ich udział w całości świadczeń jest niewielki ze względu na liczbę beneficjentów (400 tys. osób). Świadczenia te podnoszą średnią o zaledwie kilkadziesiąt złotych.

Z bieżących informacji publikowanych przez GUS w Internecie, w sekcji Wskaźniki makroekonomiczne (dane miesięczne), wiemy, że średnia emerytura i renta z systemu pozarolniczego przekroczyła ostatnio 2 tys. zł (w KRUS 1140 zł), zatem zapewne wypłaty ministerialne wzrosły do dziś w podobnej skali, z grubsza o 200 zł.

Jak sprawiedliwy jest rozkład świadczeń? Skoro już wiemy, jak wielu jest emerytów i rencistów oraz jak wielki przypada im kawałek tortu, warto rzucić okiem, jakie są przeciętne wielkości oraz jaki jest rozkład tych świadczeń. Nie siląc się na dokładną analizę statystyczną, która byłaby mało czytelna, pokażemy rozkład emerytur wypłacanych 5 milionom emerytów zusowskich w 2014 roku. Podstawą są dane z tabeli 2 w dokumencie ZUS.

Ilustruje to typowy wykres kolumnowy, w którym osią kategorii są 200-złotowe przedziały dochodowe (za wyjątkiem jednego, 100-złotowego przedziału 900,01-1000 zł – stąd kolumna w tym przedziale jest nietypowo niska), zaś osią wartości odsetki emerytów należące do danej kategorii dochodowej.

Podobnie jak w przypadku wynagrodzeń, rozkład ten jest prawostronnie skośny (górna granica świadczeń jest trudna do określenia), zaś średnia emerytura w tej grupie wynosiła w marcu 2014 r. 1954 zł, mediana (liczba dzieląca populację emerytów na dwie połowy świadczeniobiorców) wynosiła 1756 zł, zaś dominanta (czyli wartość występująca najczęściej w populacji) – 1513 zł. To typowe położenie miar średnich w rozkładach dochodów, przy czym zilustrowany tu rozkład dotyczy obu płci razem wziętych.

clip_image004

Warto przy okazji zauważyć, że dane GUS dotyczące wartości współczynnika Giniego dla poszczególnych grup społeczno-ekonomicznych, obrazującego nierówności ekonomiczne, wykazują największy egalitaryzm właśnie w grupie emerytów. Publikacja „Budżety gospodarstw domowych w 2013 r.” (s. 287, tabl. 5) informuje o wartości współczynnika Giniego w całym społeczeństwie i w poszczególnych grupach społeczno-ekonomicznych (pracownicy, rolnicy, pracujący na własny rachunek, emeryci, renciści) w okresie 2003-2013. Okazuje się, że emeryci mają zdecydowanie najniższe zróżnicowanie dochodów, wynoszące 0,239, gdy średnia dla całego społeczeństwa wynosi 0,338. Pomiar dokonywany jest na podstawie dochodu rozporządzalnego na 1 osobę w gospodarstwie domowym.

Świadczenia, a płeć. Względy natury biologicznej i społecznej powodują, że kobiety pracują krócej niż mężczyźni, mają niższe wynagrodzenia (uprawiają zwykle gorzej płatne zawody, a niekiedy otrzymują niższe wynagrodzenia na tych samych stanowiskach, aczkolwiek luka wynikająca z płci, tzw. gender gap, jest w Polsce relatywnie niska na tle Europy), wreszcie znacznie dłużej muszą żyć ze swoich składek emerytalnych (żyją średnio o 5 lat więcej i nominalnie o 5 lat wcześniej przechodziły dotąd na emeryturę). Skutkiem tej sytuacji jest to, że rozkład kobiecych emerytur, choć podobny co do kształtu do męskiego, jest przesunięty w lewo. Większe odsetki kobiet otrzymują emerytury w niższych przedziałach dochodowych.

Wymiernym dowodem tej sytuacji jest to, że średnia dla obu płci wynosi odpowiednio 2395 zł (M) i 1653 zł (K), mediana 2190 zł (M) i 1526 zł (K), zaś dominanta 1946 zł (M) i 1402 zł (K). Bardziej szczegółowe dane (m.in. położenie kwartyli) można znaleźć w cytowanej publikacji ZUS. To dość duże różnice, które leżały u podstaw decyzji o tak znaczącym podwyższeniu wieku emerytalnego kobiet – obok względów czysto finansowych.

 


Źródła:

Mały Rocznik Statystyczny Polski 2014

http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/roczniki-statystyczne/roczniki-statystyczne/maly-rocznik-statystyczny-polski-2014,1,15.html

Informacja o sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w sierpniu 2014 r.

http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/inne-opracowania/informacje-o-sytuacji-spoleczno-gospodarczej/informacja-o-sytuacji-spoleczno-gospodarczej-kraju-w-sierpniu-2014-r-,1,28.html

Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego

http://www.krus.gov.pl

Emerytury i renty w 2012 r.

http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/zatrudnienie-wynagrodzenie/emerytury-i-renty-w-2012-r-,8,3.html

Struktura wysokości emerytur i rent wypłacanych przez ZUS po waloryzacji w marcu 2014 roku.

http://zus.pl/default.asp?p=5&id=3507

Budżety gospodarstw domowych w 2013 r.

http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/warunki-zycia/dochody-wydatki-i-warunki-zycia-ludnosci/budzety-gospodarstw-domowych-w-2013-r-,9,8.html

piątek, 6 marca 2015

Czy emerytury spadną?

W kampanii przed wyborami prezydenckimi padają znowu szalone obietnice wycofania reformy emerytalnej, co byłoby katastrofą dla państwa. Kandydat Duda jest wprawdzie prawnikiem z doktoratem, ale wykłady z ekonomii najwyraźniej opuszczał, bo nie rozumie ekonomicznych skutków wygłaszanych obietnic (nie słyszałem, aby zapowiadając powrót do wieku 60/65 lat zaznaczał na jednym oddechu, że oznacza to, w stosunku do modelu 67/67, spadek kobiecych emerytur o 40%, a męskich o prawie 20%).

W Polsce panuje system solidarnościowy, w którym obecnie pracujący utrzymują ze swoich składek obecnie żyjących emerytów, natomiast w przyszłości otrzymają emerytury ze składek następnego pokolenia, ale W PROPORCJI do swoich obecnych składek. Taki system dominuje w państwach europejskich.

Zmiany demograficzne powodują, że obecna proporcja 17 mln pracujących do 9 mln emerytów będzie się zmieniać – jeden pracujący będzie utrzymywać coraz więcej emerytów. Z tego niektórzy wyciągają alarmistyczne wnioski, że obecne emerytury (średnia wynosi obecnie ponad 2 tys. zł, mediana 1,8 tys. dominanta niecałe 1,6 tys.) spadną do kilkuset.

Nie spadną, z dwóch zasadniczych powodów. Oto one:

  • Po pierwsze, w ciągu 20-25 lat – zakładając, że nie będzie żadnej katastrofy, jak wojna czy asteroida – podwaja się produkt krajowy brutto, a więc podstawa składek emerytalnych. To najważniejszy czynnik kompensujący ekonomiczne skutki zmian demograficznych.
  • Po drugie, w następnych dziesięcioleciach będzie zapewne w dalszym ciągu przesuwany wiek emerytalny, gdyż żyjemy coraz dłużej i zdrowiej – to widoczny gołym okiem megatrend, który widać choćby w państwach skandynawskich, gdzie ludzie chcą pracować coraz dłużej. Będzie to zatem poprawiać relację liczby lat składkowych do liczby lat na emeryturze. Propozycje polityków chcących zmniejszać tę relację są po prostu nieodpowiedzialną bzdurą.

Skutek będzie zapewne inny – spadnie stopa zastąpienia, czyli relacja pierwszej emerytury do ostatniej płacy. Średnia emerytura wyniesie zapewne nie połowę średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw, jak dzisiaj, lecz 30-40%, ale dzięki wzrostowi PKB (podwojeniu w ciągu jednej generacji) i tak będzie (realnie, w stałych cenach) znacząco wyższa niż obecnie, a nie dwu- czy trzykrotnie niższa, jak wieszczą histerycy. Emeryt, o ile naturalnie sam nie odłoży dodatkowych funduszy, będzie odczuwał większy dyskomfort z powodu tej różnicy, ale nie będzie biedniejszy niż dzisiaj, lecz bogatszy.

W tym rozumowaniu pomijam naturalnie wszelkie czynniki „zaburzające” model, czyli pojawienie się prywatnych funduszy emerytalnych albo nadzwyczajne działania państwa. Interesują mnie podstawowe relacje liczbowe w modelu solidarnościowym.

A gdyby ktoś był ciekaw, tak wygląda obecnie rozkład emerytur w ZUS (marzec 2014).

image

wtorek, 10 września 2013

Emerytury i renty z lotu ptaka

Przypuszczam, że większość osób nie ma orientacji, jaka jest skala emerytur i rent wypłacanych w Polsce, głównie przez najważniejszą powołaną do tego instytucję - Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Na podstawie danych statystycznych pokażemy tutaj zatem skalę, proporcje i dynamikę tych świadczeń. Jak mawia się w języku angielskim, big picture. To oczywiście bardzo zgrubny zarys - zainteresowanych odsyłam do linkowanych źródeł.

Źródło danych: Struktura wysokości emerytur i rent wypłacanych przez ZUS po waloryzacji w marcu 2013 roku (ZUS, 2013, plik PDF)

W marcu 2013 roku “stypendystami ZUS”, jak niektórzy żartobliwie mawiają o sobie, było 7,33 mln osób, z czego emerytury pobierało 4,97 mln (67,8% zusowców), renty z tytułu niezdolności do pracy 1,09 mln, natomiast renty rodzinne - 1,27 mln. Co ciekawe, liczba rent z tytułu niezdolności do pracy szybko maleje, gdyż ZUS od kilku lat weryfikuje zasady ich przyznawania. W latach 90-tych mnóstwo osób “uciekło” przed bezrobociem na renty (wystarczyło wtedy przedstawić byle jakie zaświadczenie), a gdy obciążenia państwa stały się nieznośne, ZUS zaczął weryfikować uprawnienia. Dwa lata temu rent tych było 100 tys. więcej, a w 2005 roku ich liczba wynosiła aż 2 mln (wg Małego Rocznika Statystycznego 2013, tabl. 6, str. 185).

image

W innym źródle znajdziemy nieco wcześniejsze (2011) dane, jak wielkie są globalne wydatki na emerytury i renty. Mówi o tym publikacja Emerytury i renty w 2011 roku, gdzie na stronie 23 znajdujemy szczegółowe liczby: Łączna kwota świadczeń emerytalno-rentowych w 2011 roku wyniosła 177,3 mld zł, z czego w pozarolniczym systemie ubezpieczeń 161,6 mld (dla 7,80 mln osób), w tym interesujący nas najbardziej ZUS 148,5 mld zł, a pozostałe 13,1 mld wypłaca kilka ministerstw poza ZUS-em (sprawiedliwości, obrony i spraw wewnętrznych). KRUS wypłaca z kolei 15,7 mld zł (dla 1,33 mln osób), zatem jest to mniej niż 10% całego systemu ubezpieczeń społecznych. W 2011 roku łączna liczba emerytów i rencistów w Polsce wyniosła 9,12 mln osób, czyli ponad 23% ludności kraju (jak widać, jej lwią część stanowi populacja emerytów i rencistów w ZUS).

Uwaga: nowsza wersja publikacji Emerytury i renty w 2012 roku..

I jeszcze, nakładając wszystkie świadczenia na PKB w 2011 roku stwierdzimy łatwo, że 177,3 mld stanowi 11,6% PKB wynoszącego w tym roku 1528,1 mld zł. Taka jest obecnie skala świadczeń i warto mieć tego świadomość - zapewne ten odsetek waha się w poszczególnych latach, ale istotny jest jego orientacyjny poziom.

Skoro już wiemy, jak wielu jest emerytów i rencistów oraz jak wielki przypada im kawałek tortu, warto rzucić okiem, jakie są przeciętne wielkości oraz jaki jest rozkład tych świadczeń. Nie siląc się na dokładną analizę, która byłaby mało czytelna, pokażemy rozkład emerytur wypłacanych 5 milionom emerytów zusowskich.

Tabela zawierająca dane znajduje się w cytowanej wyżej publikacji “Struktura wysokości emerytur…”, na stronie 6. Tutaj umieścimy sporządzony na podstawie tabeli wykres (kliknij, aby powiększyć), ale ograniczony do podstawowej grupy, czyli emerytur - dane brutto (netto to kilkanaście procent mniej):

image

Wykres należy rozumieć w ten sposób, że emerytury w danym przedziale, np. od 1200 do 1400 zł, pobiera 11% emerytów. Emerytury w przedziale 2000-2200 zł pobiera z kolei 8,6% emerytów. Przedziały są 200-złotowe, poza skrajnymi, które ZUS tak akurat określił w swojej tabeli.

Czerwona kreska nałożona na przedział 1800-2000 oznacza średnią arytmetyczną emerytur zusowskich, która w marcu 2013 roku wynosiła 1908 zł. Dla mniej zorientowanych w statystyce, to taka wielkość, gdyby sumę emerytur rozłożyć równo na wszystkich. Z kolei żółta kreska to mediana, wynosząca 1717 zł. To wielkość, która dzieli populację świadczeniobiorców na dwie połowy - połowa ma wyższe emerytury brutto, a połowa niższe. Natomiast kreska zielona to dominanta, czyli wartość występująca najczęściej. Wynosi ona tutaj 1482 zł. Podobnie zresztą wyglądają rozkłady płac i emerytur w innych krajach - to ogólna prawidłowość, że średnia w takich rozkładach jest wyższa niż mediana, a ta wyższa niż dominanta. Średnia to bardziej wskaźnik ekonomiczny, podczas gdy mediana i dominanta, bardziej socjalny w swojej wymowie.

Z wykresu wynika, ze mityczne 800-złotowe emerytury jakoby powszechnie występujące w Polsce pobiera w ZUS zaledwie 6% osób. Powyżej 2000 zł pobiera ponad 38% osób, a powyżej 3000 - prawie 12% osób, czyli co ósma. Renty z obu wymienionych wyżej tytułów są niższe.

A więc wiemy już, jak z grubsza wyglądają wypłaty brutto. Teraz można by jeszcze, dla uzupełnienia tego obrazu, powiedzieć o dynamice emerytur i rent.

Porównałem tutaj lipcowe wielkości pojęcia Przeciętna miesięczna nominalna emerytura i renta brutto z pozarolniczego systemu ubezpieczeń społecznych oraz Przeciętna miesięczna nominalna emerytura i renta rolników indywidualnych brutto, w okresie 2000-2013, korzystając z cennego skądinąd źródła, jakim jest GUS-owski arkusz zatytułowany Wybrane miesięczne wskaźniki makroekonomiczne.

image

Jak widać, przeciętna renta i emerytura z KRUS wynosi ok. 60-62% średniej pozarolniczej.

I wykres ilustrujący obrazowo dynamikę obu kategorii emerytur:

image

A na koniec ilustracja, jak silnie różnią się emerytury kobiet i mężczyzn - przecież ta różnica była jedną z głównych motywacji dla reformy emerytur (publikacja ZUS, str. 17-18).

  • Średnia emerytura męska wyniosła 2330 zł, kobieca jedynie 1621 zł.
  • Mediana w populacji męskich emerytów wynosi 2132 zł, natomiast w populacji pań - 1499 zł.
  • Dominanta u mężczyzn to 1885 zł, u kobiet jedynie 1382 zł.

Przyczyny tego dramatycznego stanu rzeczy naszkicowałem ostatnio schematycznie we wpisie Trzy razy w plecy. Mam nadzieję, że te dane uzmysłowią wielu osobom, jak bardzo ta reforma była potrzebna.

poniedziałek, 9 września 2013

Trzy razy w plecy

imageCiąg dalszy argumentów za reformą emerytur, przeciwko bezmyślnemu awanturnictwu związków zawodowych i opozycji.
  • Kobieta pracuje w tej chwili nominalnie 7/8 tego czasu pracy, co mężczyzna.
  • Kobieta zarabia jakieś 15% mniej niż mężczyzna (nie chodzi tu o precyzję budowniczego mostu, lecz o istotę problemu), a zatem proporcjonalnie mniej odkłada na emeryturę.
  • Kobieta musi przeżyć na emeryturze o połowę dłużej niż mężczyzna.
Te trzy czynniki zmniejszają zatem razem wielkość emerytury dla kobiet - 7/8 * 85% * 2/3, co równa się plus minus 50%. Kobieta ma w modelu składkowym o połowę niższą emeryturę, a potrzeby przecież nie mniejsze.

W normalnym związku wyższa emerytura mężczyzny i niższa emerytura kobiety są dodawane do siebie i rozdzielane równo w codziennej, wspólnej walce o byt. Gdy mężczyzna umiera, o te 7-8 lat wcześniej niż kobieta, zostaje ona sama z niższą emeryturą, gdyż tej męskiej już zabraknie (nawet jeśli załatwi sobie rentę rodzinną w wysokości 85% renty męża). Zważywszy, że wspólne kiedyś wydatki na dom spadają teraz wyłącznie na nią, a na dodatek jest coraz starsza i słabsza, jej sytuacja materialna - generalnie, życiowa - staje się dramatyczna.

Czy przekonałem teraz choć kilka dalszych osób do akceptacji faktu, że reforma emerytur (przesunięcie wieku emerytalnego) jest słuszna i zbawienna, szczególnie dla kobiet?

Aktualizacja (16.09.2013): różnica płac wynosząca w 2007 roku 15% spadła w ostatnim czasie aż trzykrotnie - Płeć a luka płacowa.

piątek, 6 września 2013

Jak działa ułamek, czyli znowu o emeryturach

W ubiegłorocznej, wiosennej debacie okołoemerytalnej profesor Dariusz Rosati wystąpił z trybuny sejmowej z deklaracją, iż gotów jest wytłumaczyć prezesowi Kaczyńskiemu, jak działa ułamek, ponieważ wcześniej szef PiS twierdził, iż arytmetyka jest znana wszystkim, nawet gdy nie mają nic wspólnego z ekonomią.

imageWprawdzie Jarosław Kaczyński faktycznie ma niewiele wspólnego z ekonomią (ostatnie publiczne wynurzenia na łamach Rzeczpospolitej i podczas Forum w Krynicy świadczą o jego zatrważającej ignorancji w sprawach gospodarczych), ale na arytmetyce też się nie zna (mimo doktoratu z prawa). Popełnił śmieszny błąd, którego nie powinien był popełnić nawet uczeń szkoły podstawowej, a już na pewno gimnazjum - zapomniał, że zmiana wartości ułamka następuje nie tylko wtedy, gdy zmienia się licznik, ale i wtedy, gdy zmienia się mianownik. W trakcie sejmowej filipiki stwierdził stanowczo, że nie jest możliwe, by zmiana liczby przepracowanych lat z 40 na 42 spowodowała u mężczyzn wzrost emerytury o 20%. Zaś w przypadku kobiet, wzrost z 35 na 42 na pewno nie dałby wzrostu emerytury o 70%.

A sprawa jest banalnie prosta. Porównajmy najpierw relację liczby lat pracy i liczby lat na emeryturze u mężczyzn. Obecnie to 40 lat pracy do 15 lat na emeryturze, czyli 2,67. Gdy liczba lat pracy wzrośnie do 42, a tym samym liczba lat na emeryturze spadnie do 13, relacja wyniesie 3,23. Gdy zestawimy obie relacje, ich stosunek wyniesie 3,23/2,66, czyli 1,21, czyli 121%, czyli emerytura wzrośnie o 21%.

A teraz panie. Dziś relacja lat pracy do emerytury wynosi 35/25, czyli 1,4. Po reformie wzrośnie do 42/18, czyli 2,33. Stosunek obu wartości do siebie (2,33/1,4) to 1,67, czyli nastąpi wzrost emerytury o 67%.

Oczywiście nie przeliczałem tego na złotówki (ważne: przyjmujemy tu model składkowy emerytur), a jedynie porównywałem lata pracy i emerytury, przyjąłem określone wartości dalszego trwania życia w wieku 67 lat. To naturalnie trzeba by doprecyzować, poprzeliczać na złotówki, ale jak się wydaje, moje obliczenie pokazuje wyraźnie, jak silnie zmiana mianownika wpływa na wartość późniejszej emerytury.

Za kilka dni (11 września) będą miały miejsce marsze i demonstracje central związkowych, m.in. pod hasłem walki o przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego. Wnoszę zatem ten wkład w publiczną dyskusję, bo najwyraźniej liczby i proste rachunki są ciągle obce wielu politykom i działaczom.

----
I całkiem na marginesie: przyglądałem się ostatnio podręcznikom matematyki do gimnazjum - jestem przekonany, że gdyby ludzie dobrze znali matematykę na poziomie gimnazjalnym, czyli nauczaną w wieku 13-16 lat, byłoby już całkiem nieźle. Każdy pilny gimbus wychodzi ze szkoły z praktyczną wiedzą rachunkową. Niestety, to chyba na razie niedościgłe marzenie.

środa, 26 czerwca 2013

Jak to jest z tymi emeryturami?

W dyskusjach internetowych pada często argument o 800-złotowych emeryturach i rentach. Takie też bywają, niemniej w statystycznym rozkładzie emerytur mieszczą się blisko lewego końca rozkładu (pewnie co najwyżej drugi decyl). Miarodajna jest przeciętna wartość takiego świadczenia - porównałem tutaj majowe wielkości pojęcia "Przeciętna miesięczna nominalna emerytura i renta brutto z pozarolniczego systemu ubezpieczeń społecznych" w okresie 2000-2013, korzystając z cennego skądinąd źródła, jakim jest GUS-owski arkusz zatytułowany "Wybrane miesięczne wskaźniki makroekonomiczne" (polecam, warto zaglądać - link niżej).
2000 - 851 zł
2001 - 902 zł
2002 - 1033 zł
2003 - 1095 zł
2004 - 1139 zł
2005 - 1169 zł
2006 - 1271 zł
2007 - 1297 zł
2008 - 1430 zł
2009 - 1557 zł
2010 - 1651 zł
2011 - 1734 zł
2012 - 1833 zł
2013 - 1929 zł
Przeciętna renta i emerytura z KRUS wynosi ok. 60-62% średniej pozarolniczej.
GUS - Główny Urząd Statystyczny - Wskaźniki makroekonomiczne

środa, 30 maja 2012

Dolce vita emeryta

Może nie tyle "dolce vita", co "euro vita". Ze dwa dni temu w którychś wiadomościach pokazana została migawka z uliczną rozmową z zaczepionym greckim emerytem. Skarżył się, że dostawał do tej pory 1700 euro, teraz dostanie 500 mniej.

Nie wiem, jaka jest precyzyjnie siła nabywcza greckich euro, nie wiem też, na ile ów emeryt jest reprezentatywny dla całej emeryckiej populacji w Grecji (reporter mógł trafić na jakiegoś krezusa), niemniej nie znam żadnego polskiego emeryta, który miałby emeryturę w wysokości 7 tys. złotych. A przecież Grecja nie była aż tak dramatycznie zamożniejsza od Polski. Dopiero co mieli PKB ok. 30 tys. USD na głowę, teraz mają 27 tys., a jest całkiem niewykluczone, że spadną poniżej 25 tys., a więc poniżej poziomu Czech, a w okolice Słowacji. Nawet my będziemy już w zasięgu wzroku.

Ów zubożony emeryt będzie dostawał w dalszym ciągu ok. 5 tys. złotych, czyli trzy razy więcej niż przeciętny polski, który otrzymuje 1800 brutto (1300 netto).

Wprawdzie pojedynczy przypadek nie świadczy o nadzwyczajnej hojności i rozpasaniu greckiego systemu wynagrodzeń, ale ostatnio było kilka artykułów opisujących niebywałą skalę cwaniactwa w tym miłym skądinąd narodzie.

piątek, 30 marca 2012

Smutny dzień demokracji

Mimo nawału roboty (kochani, robienie screencastów to wyjątkowo up... robota - 11-minutowe nagranie robiłem dziś od siódmej rano do czternastej po południu) tkwiłem jednym uchem w telewizorze, od czasu do czasu rzucając też okiem. Powód istotny, wręcz fundamentalnie ważny - przedłużenie wieku przechodzenia na emeryturę.

Praktycznie wszyscy niezależni analitycy zgodnie podkreślają konieczność dokonania reformy, bo tak wynika z rachunków, a z faktami i liczbami rozsądni ludzie nie zwykli się boksować - drobne różnice mogą wynikać z odmiennych założeń, ale indagowani mainstreamowi ekonomiści i demografowie nie mają żadnych wątpliwości w tej kwestii, modele matematyczne są nieubłagane.

Z tym większym zainteresowaniem oczekiwałem debaty, spodziewając się rzeczowej dyskusji. Bardzo szybko okazało się, że tu nie chodzi o żadną merytoryczną dyskusję, że sprawa emerytur jest tylko kolejnym wehikułem, za pomocą którego Jarosław-Polskę-Zbaw chce po prostu wykopać Donka z posady, zaś emerytury ma w bardzo głębokim poważaniu.

Szczególnie wymowna była konfrontacja profesorskiego wywodu Dariusza Rosatiego z ujadaniem rozochoconych p.osłów prawicy, a szczególnie dramatyczna - wystąpienia Tuska i ryku towarzystwa mieniącego się parlamentarzystami. Myślę, że prof. Rosati niepotrzebnie komplementował szefa Solidarności Dudę, który nieliczne sensowne argumenty okraszał obficie dojeżdżaniem rządowi. Jarosław - choć doczekał się klaki, owacji na stojąco (burnyje apłodismienty, jak pisywała radziecka prasa relacjonując wystąpienia ważnych aparatczyków) - wydał z siebie żenująco sprzeczną z faktami perorę, pełną agresji i pogróżek. W La Pasionarię wcieliła się dziś Beata błogosławiona Kempa, niczym Dolores Bolesna opłakująca nieszczęsny los Polaków pod krwawym reżimem Tuska.

Nie miałem wysokiego mniemania o politykach prawicy (z nielicznymi wyjątkami), dziś przekonałem się o ich całkowitej obojętności dla losów kraju i zajadłej chęci przejęcia władzy. Co gorsza, robią ludziom wodę z mózgu, bezlitośnie ich okłamując, czego dowodzą hasła pod Sejmem. To przykry, smutny obraz upadku etycznego prawej strony, która dla władzy posunie się do każdego kłamstwa.

--
Na marginesie: poseł Jacek Sasin popełnił wczoraj fatalny błąd w dyskusji u Morozowskiego, myląc średni wiek umierania ze średnim wiekiem dożycia już w momencie przechodzenia na emeryturę. W przypadku mężczyzn to 72 lata i 79 lat, w przypadku kobiet kilka lat więcej. Ten sam błąd jest popełniany przez związkowców, którym wydaje się, że żyją tylko kilka lat na emeryturze. Ten sam błąd popełnił znany historyk Andrzej Nowak, pisząc cały oparty na błędnym założeniu artykuł w portalu wPolityce.pl. Dziś to dla kobiet i mężczyzn 14 i 19 lat, za ćwierć wieku będzie o kilka lat więcej.

Panu Sasinowi przesłałem na adres pocztowy w Sejmie stosowne wyjaśnienie (imie.nazwisko@sejm.pl) i ciekaw jestem, czy przeczytał, czy zrozumiał i czy wyciągnie z tego wnioski dla siebie. Bo że nie wiedzą o tym związkowcy pod Sejmem, jestem skłonny zrozumieć, co nie znaczy, że się z tą bzdurą zgadzać.

Łączna liczba wyświetleń od 27 sierpnia 2013

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Mój Twitter