Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podręczniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podręczniki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 maja 2014

Rząd kupi, czyli lekcja ekonomii

Decyzja Sejmu o sukcesywnym wprowadzaniu bezpłatnych podręczników dla szkół podstawowych i gimnazjów nie oznacza wcale, że obywatel dostanie je za darmo. Jak zawsze w ekonomii, obowiązuje zasada “nie ma darmowych obiadów” (maksyma Miltona Friedmana, klasyka liberałów, twórcy monetaryzmu) i tutaj także nie da się jej obejść.

“Rząd kupi” oznacza tyle, że kupi je z dochodów budżetu państwa, a więc naszych podatków. O ile do tej pory rodzice dziatwy szkolnej kupowali je samodzielnie, o tyle teraz dostaną je “za darmo”, natomiast źródłem podatków będą ci sami rodzice uczniów szkół podstawowych i gimnazjów, rodzice uczniów liceów (ich “darmocha” nie obejmie), rodzice studentów (ich też nie), a także wszyscy ci obywatele naszego kraju, którzy dzieci nie mają lub też dawno temu je odchowali. Jednym słowem, na dzieci w szkołach podstawowych i gimnazjach złoży się całe społeczeństwo. Suma wydatków na podręczniki, poprzednio spoczywająca na barkach rodziców, zostanie obecnie rozłożona na całą populację, która płaci podatki.

image

Idąc tym tropem, można by przyjąć, że na konsumpcję dowolnie wybranych produktów składa się także całe społeczeństwo. Na przykład czekoladę mleczną lubi połowa obywateli, ale od tej pory finansujemy ją z budżetu, czyli także z podatków osób niejedzących czekolady mlecznej. To oczywiście przejaskrawienie problemu, ale ma ono pokazać, że decyzja o przyjęciu jakiegoś produktu czy usługi do sfery konsumpcji publicznej ma przede wszystkim charakter polityczny, a nie ekonomiczny. Możemy sobie wyobrazić sytuację, w której jakiś kraj postanawia rozdawać za darmo Biblię lub Koran, jakaś lokalna społeczność finansuje mleko dla dzieci w szkołach, zaś w gminie lub powiecie funduje się młodzieży karnety na basen. Istotą problemu jest wykorzystanie publicznego źródła w prywatnej konsumpcji, przy czym naturalnie publiczne źródło musi wcześniej uzyskać środki od obywateli (pomijamy dla uproszczenia zagranicznych sponsorów).

Nie przesądzamy, czy takie rozwiązanie jest dobre czy złe. Nie wartościujemy tego faktu. Pokazujemy jedynie, że Sejm uznał, iż pewne dobra powinny należeć do dóbr finansowanych przez państwo, nie podlegać grze rynkowej. Jest szereg takich dóbr, np. gros usług medycznych, usługi wojska, policji i wiele innych, które uznajemy za tak ważne, że ich spożycie uniezależniamy od zdolności nabywczych obywateli. Nie pozwalamy, aby niektórzy z nich byli z przyczyn ekonomicznych pomijani w konsumpcji. Co wchodzi w ich zakres, to zagadnienie szerokie i sporne, będące przedmiotem dyskusji specjalistów. Trzeba jednak wiedzieć, że takie zjawisko ma miejsce, że to istotny czynnik rozróżniający ekonomiki różnych krajów.

Powtórzmy, nie ma darmowych obiadów. Są jedynie odmienne sposoby ich finansowania. Podręczniki szkolne od klasy 1 do 9 wchodzą właśnie w zakres wspólnego finansowania. Konsumują niektórzy, płacą wszyscy - taki jest sens ekonomiczny tej decyzji parlamentu.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Zajęcia komputerowe z pomysłem - klasa 5

W księgarniach jest do kupienia podręcznik do klasy piątej szkoły podstawowej, "Zajęcia komputerowe z pomysłem", którego jestem współautorem razem z p. Anną Wysocką, znakomitą nauczycielką i metodykiem z Cieszyna. Pani Wysocka jest autorem koncepcji i większości materiału podręcznika, ja skupiłem się na przygotowaniu dostępnych online materiałów elektronicznych, jakimi są filmy, a właściwie screencasty pokazujące posługiwanie się oprogramowaniem i usługami w Internecie. 80 filmów dla klasy 4, 50 dla klasy 5, teraz zacznę przygotowywać 50 dla klasy 6 - to chyba jedyny tego rodzaju podręcznik na rynku, w którym autorzy zaproponowali tak obszerne materiały elektroniczne, bo jeszcze są liczne dodatkowe materiały dostępne w portalu WSiP.
Zajęcia komputerowe z pomysłem

















Nasz podręcznik cieszy się dużym zainteresowaniem, zajmuje obecnie drugie miejsce na rynku podręczników informatyki dla szkół podstawowych.

http://sklep.wsip.pl/produkty/zajecia-komputerowe-z-pomyslem-14907/

I link do podręcznika dla klasy 4:

http://sklep.wsip.pl/produkty/zajecia-komputerowe-z-pomyslem-14905/

niedziela, 9 czerwca 2013

Podstawy ekonomii - zajęcia praktyczne

Trza se radzić, rzekł góral, zawionzujonc buta glizdom.

Akurat rozglądałem się za wydawnictwami dotyczącymi podstaw ekonomii (klasycznie, mikro- i makroekonomia w jednym wykładzie), ale z ćwiczeniami i zadaniami. Sam mam w domu dwa zgrabnie napisane podręczniki, ciekaw byłem za to, jak wyglądają ćwiczenia do nich.
I znalazłem - nie tylko odwołanie do klasycznego już tytułu wydanego przez PWN, ale i do Doca, który zmyślni studenci spreparowali własnym przemysłem. Jak zobaczyłem w Google'u rozszerzenie Doc, już wiedziałem, że to pirat, ale zawartość mną wstrząsnęła. Otóż PWN umieszcza w swojej czytelni ibuk.pl także wersje elektroniczne. Można je wypożyczać na pewien czas, ale nie da się ich kopiować, za to można czytać w specjalnym czytniku iLibrary Reader.

Co zatem zrobili studenci? Ktoś kopiował Printscreenem ekran po ekranie, łącznie z paskami aplikacji i Windows, a następnie wklejał do Worda. Ćwierć tysiąca ekranów, jeden po drugim, po czym całość (40 mega) została wrzucona do Internetu. Nawet naszemu kopiście nie chciało się wypreparować samego tekstu, tylko wrzucił, jak leci. Wręcz ze znakiem wodnym ibuk.pl.

Komfort czytania czegoś takiego jest koszmarny, ale czego nie zrobi student, by oszczędzić 40 złotych na publikacji. W końcu to kilkanaście piw. To podstawy ekonomii :-)

sobota, 8 czerwca 2013

Ekonomia wczoraj i dziś

We współczesnym podręczniku podstaw ekonomii dla szkół policealnych i techników przedmiot ekonomii został sformułowany następująco: ekonomia jest nauką o dokonywaniu wyborów w produkcji i dystrybucji dóbr i usług w świecie rzadkich czynników wytwórczych (Podstawy ekonomii, Janina Mierzejewska-Majcherek, wyd. Difin, t.1. - Mikroekonomia).

Jako dinozaur wywodzę się jeszcze z czasów, gdy ekonomia - przynajmniej w tej części Europy - była nauką o stosunkach produkcji. Jak widać, "moja" ekonomia była głównie socjologią, gdy obecna jest głównie matematyką.

Mnóstwo czasu marnowaliśmy na studiowanie ideologicznych bzdetów o wartości i wartości dodatkowej (kilka dni pracy wystarczało zresztą, by tę marksowską bzdurę intelektualnie zmasakrować), bo z tego zdawało się egzaminy, ale na szczęście rozsądni profesorowie wskazywali wyraźnie, gdzie sięgać, by się nauczyć czegoś sensownego. Brakowało jednak podręczników z prawdziwą ekonomią, bardzo niewiele było tłumaczeń z zachodnich wydań, choć oczywiście w bibliotece SGPiS był dostęp do wszystkich sprowadzonych z Zachodu tytułów - przeciętnemu studentowi brakowało jednak zwykle samozaparcia, by studiować po angielsku.

Dzisiaj wystarczy wejść do dowolnej księgarni naukowej, by zobaczyć półki wypchane rozmaitymi podręcznikami mikro- i makroekonomii, zresztą pisanymi według jednolitego schematu edukacyjnego przejętego z zachodnich podręczników. Poszperaj w Google'u za hasłami "podstawy ekonomii", "makroekonomia", "mikroekonomia", a znajdziesz mnóstwo książek.

Jak powiedziałem, nasza ekonomia polityczna była bardziej zideologizowaną socjologią. Dziś ekonomia straciła nawet przymiotnik "polityczna" (pochodzący zresztą chyba jeszcze z XVII w.), stała się ubranym w słowa opisem matematycznego modelu gospodarki (jeszcze jedno hasło w Google - "ekonomia matematyczna"), gdzie jest po prostu centralny model obiegu dóbr, usług, pieniądza i kapitału, który daje się wyrazić matematycznie. Tego modelu nie uczono dawniej, zabierając czas na bzdury, chyba że ktoś sam chciał zdobyć wiedzę.

Gdybym urodził się 20 lat później, studiowałbym od razu właściwą wiedzę. Co więcej, miałbym dostęp do narzędzi komputerowych. Za moich czasów w podziemiach uczelni stała jakaś Odra, a o pecetach, Excelu, Statistice i innych cudach nikomu się jeszcze nie śniło. Mogę tylko żałować.

sobota, 11 maja 2013

Żyje i ma się dobrze

Od ładnych paru lat nie byłem w księgarni "Elektronika" na Mokotowskiej, choć w latach 90-tych i później bywałem tam raz-dwa razy w tygodniu. Akurat w trybie pilnym pojawiło się zapotrzebowanie na książki o Excelu 2007, więc popędziłem piechotką do księgarni, licząc się z tym, że jej już nawet nie ma. Ale szczęśliwie jest, w przyszłym roku obchodzi nawet 25-lecie istnienia.

Wróciłem uboższy o 2,5 stówki, ale bogatszy o trzy grube książki z Helionu, w tym jedną Biblię Excela (Walkenbach). Ciekawe, że o tej wersji Excela nie uświadczysz nigdzie niczego, bo księgarnie ogólne, z działem informatycznym, koncentrują się na nowościach, w tym Office 2010. A w "Elektronice" tytułów skolko ugodno, nawet o oprogramowaniu sprzed dekady. Notując więc, że księgarnia jest alive and kicking, zauważam z przyjemnością, że bywają jeszcze stałe rzeczy na świecie.


Wyświetl większą mapę

poniedziałek, 15 października 2012

Podstawy ekonomii - Czarny

Podstawy ekonomii

Podstawy ekonomiiBogusław Czarny
Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne
Liczba stron 694
Rok wydania 2011
Miejsce wydania Warszawa
Wydanie III zmienione
Oprawa miękka
adres URL

środa, 10 października 2012

Makroekonomia - Mankiw, Taylor

Makroekonomia

Gregory N. Mankiw, Mark P. Taylor 
Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne
Liczba stron 492
Rok wydania 2009
Miejsce wydania Warszawa
Wydanie I
Oprawa miękka
tłum. Bogusław Czarny
adres URL

wtorek, 3 kwietnia 2012

Ebook Akademickie narzędzia Microsoft Word 2007

Na platformie Ebookpoint.pl pojawił się mój ebook zatytułowany "Akademickie narzędzia Microsoft Word 2007". To leciutko odświeżona graficznie wersja publikacji wydanej paręnaście miesięcy temu w Virtualo.pl, ciut droższa (jednak poniżej 10 zł), za to w trzech wersjach do pobrania (PDF, ePub, Mobi) i bez DRM (ze znakiem wodnym).

Temat to moja nieustająca Idée fixe - narzędzia potrzebne do tworzenia tzw. aparatu naukowego, do poprawnego technicznie i nośnego informacyjnie skonstruowania pracy naukowej i dyplomowej, a więc wszystkich spisów i indeksów, nawigacji, stopek i nagłówków, przypisów, cytatów, bibliografii, odsyłaczy, konspektów. Jest też nieco o tworzeniu stron tytułowych publikacji i dodatek o SmartArt.

Odbiorcy (potencjalni, ma się rozumieć) to ponad milion studentów piszących w Wordzie prace naukowe i dyplomowe. Zbliża się kolejny termin oddawania prac magisterskich, więc taka wiedza jest jak znalazł. Zapraszam więc, nie ukrywając oczywiście swojej obrzydliwej interesowności. :-)

W perspektywie myślę o wersji dla Worda 2010, ale muszę go dopiero kupić.

Akademickie narzędzia Microsoft Word 2007

image

Łączna liczba wyświetleń od 27 sierpnia 2013

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Mój Twitter