wtorek, 3 kwietnia 2012

Ebook Akademickie narzędzia Microsoft Word 2007

Na platformie Ebookpoint.pl pojawił się mój ebook zatytułowany "Akademickie narzędzia Microsoft Word 2007". To leciutko odświeżona graficznie wersja publikacji wydanej paręnaście miesięcy temu w Virtualo.pl, ciut droższa (jednak poniżej 10 zł), za to w trzech wersjach do pobrania (PDF, ePub, Mobi) i bez DRM (ze znakiem wodnym).

Temat to moja nieustająca Idée fixe - narzędzia potrzebne do tworzenia tzw. aparatu naukowego, do poprawnego technicznie i nośnego informacyjnie skonstruowania pracy naukowej i dyplomowej, a więc wszystkich spisów i indeksów, nawigacji, stopek i nagłówków, przypisów, cytatów, bibliografii, odsyłaczy, konspektów. Jest też nieco o tworzeniu stron tytułowych publikacji i dodatek o SmartArt.

Odbiorcy (potencjalni, ma się rozumieć) to ponad milion studentów piszących w Wordzie prace naukowe i dyplomowe. Zbliża się kolejny termin oddawania prac magisterskich, więc taka wiedza jest jak znalazł. Zapraszam więc, nie ukrywając oczywiście swojej obrzydliwej interesowności. :-)

W perspektywie myślę o wersji dla Worda 2010, ale muszę go dopiero kupić.

Akademickie narzędzia Microsoft Word 2007

image

niedziela, 1 kwietnia 2012

Zawodowi malkontenci

Artykuły na tematy ekonomiczne, jak mam okazję obserwować od lat, są przedmiotem zajadłych polemik. Każda pozytywna informacja jest natychmiast kontrowana przez zawodowych malkontentów - mam czasem wrażenie, że to komanda tych samych ludzi krążące po forach i wygadujące te same bajki. To dwie kategorie osób - zwolennicy PiS i Radia Maryja oraz korwiniści.

Poziom wiedzy ekonomicznej jest generalnie marny, ale towarzyszy temu absolutna pewność siebie komentatorów - tym zajadlejsza i bardziej bezkompromisowa, im głupsze sądy ma wspierać.

Zgrabny (choć brutalny zarazem) komentarz do postawy tego typu osób podał jeden z komentatorów poniższego artykułu - aż zacytuję w całości:

Po czym poznać durnia:
1) nigdy nie rozróżnia płacy brutto od płacy netto i nigdy nie będzie w stanie pojąć różnicy
2) jest święcie przekonany, ze pensje "polityków" wliczane są do średnich zarobków w przedsiębiorstwach
3) 2500 na rękę to dla niego astronomiczna suma i nie widzi absolutnie żadnej sprzeczności tego przekonania z tym co widzi naokoło
4) posługuje się argumentem "a ja zarabiam 1600, wiec gdzie ta średnia?"
5) Po czym odkrywa: "jeśli wychodzę z psem na spacer, to oboje mamy po trzy nogi".
Oto okrutna prawda o poziomie części naszego społeczeństwa.

Tak dobrze z zarobkami nie było od czterech lat