Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 września 2013

Patriotyzm po mojemu

W szkolnych czasach intensywnie uprawiałem rozmaite sporty, przede wszystkim gry zespołowe i lekkoatletykę. We wszystkich międzyszkolnych rozgrywkach dało się zauważyć pewną prawidłowość, którą z ironicznym uśmieszkiem zawsze sobie komentowaliśmy – im gorsza drużyna, tym ładniejszymi strojami szpanowała. Widać była to jakaś głębsza psychologiczna przypadłość, bo dało się ją przenieść także do sfery polityki – im biedniejsze, bardziej zacofane i przygniecione butem państewko, tym fikuśniejsze mundury jego wojskowej i politycznej elity, tym bardziej paradny krok defiladowy jego armii zaprawionej głównie w bojach z własnymi cywilami, a której kompania uciekłaby w popłochu przez plutonem rangersów. Jak coś nie mogło czy nie potrafiło dobrze funkcjonować, to przynajmniej starało się szpanować wyglądem.

imageKtoś kiedyś zauważył słusznie w telewizji, że wszyscy wiedzą, jak się nazywa prezydent Korei Północnej, natomiast prawie nikt nie wie, jak się nazywa prezydent Szwajcarii (i że to akurat wtedy kobieta). A przecież nikt nie nazwie z tego tytułu koreańskiego mordoru państwem ważniejszym czy lepiej funkcjonującym. Marzą mi się czasy, gdy będę żyć w takim kraju, w którym nie muszę codziennie słyszeć w telewizji czy czytać w portalach internetowych, co robił tego dnia premier kraju czy jego ministrowie (a pamiętacie, starsi czytelnicy, gospodarskie wizyty Edwarda Gierka u łódzkich prządek czy śląskich hutników?). Chciałbym, by wszystko funkcjonowało tak normalnie, że nawet nie słychać zgrzytania na zakrętach, że nikt nie musi przy tym wydawać bohaterskich okrzyków, a już szczególnie liczyć padłych przy wykonywaniu swoich obowiązków ofiar.

Nie tak odległy w czasie przypadek polskiego samolotu (kapitan Wrona), który bez jednego złamanego palca i stłuczonego łokcia wylądował awaryjnie na lotnisku, ograniczając się jedynie do zadrapań podwozia, podniecił naszą narodową potrzebę świętowania heroicznych czynów, ale tym razem naturalnej skłonności do podnoszenia zasług bohaterów towarzyszyło niepomierne zdziwienie, że tak dobrze funkcjonowały przy tym ustalone i wyćwiczone procedury, dzięki którym niewątpliwe umiejętności pilota pozwoliły – przy pewnej dozie szczęścia – bezpiecznie usiąść w wylanej na pasie pianie. Bardzo bym chciał, aby – w skali o wiele mniej dramatycznej niż ta – wszystkie sprawy państwowe funkcjonowały na dowolnym jego szczeblu równie normalnie i automatycznie, bo dorobiliśmy się po prostu jasnych procedur wspartych niezbędną infrastrukturą prawną, organizacyjną i techniczną.

No i wsiądę jeszcze na chwilę na swojego ulubionego konika – po prawie dwóch i pół dekadach istnienia w pełni niepodległego i demokratycznego państwa chciałbym wreszcie, by zaczęto realizować najbardziej patriotyczne działania: by udział wydatków na badania naukowe był trzykrotnie wyższy niż dotychczas i dorównał czołowym krajom świata, a metaforycznie rzecz ujmując, by polski, historia i religia, przy całym dla nich szacunku, usunęły się nieco w cień matematyki, fizyki, chemii i biologii. Bo retorta, równia pochyła, trygonometria i podwójna helisa są dziś bardziej patriotyczne od flagi i najgłośniejszych okrzyków wyrażających dozgonne przywiązanie do katolickiej ojczyzny.

poniedziałek, 1 lipca 2013

15 powodów sukcesu GeoGebry

W znakomitym blogu Math and Multimedia Guillermo Bautista opublikował - na podstawie wypowiedzi na oficjalnym forum GeoGebry - zestawienie argumentów, które świadczą o sukcesie edukacyjnym GeoGebry. Ze zdecydowaną większością należy się zgodzić i chciałbym je tutaj przytoczyć (wpis pochodzi z listopada 2011 r., a przecież GeoGebra robi szybkie postępy):
  • Jest bezpłatna.
  • Ma otwarte źródła (open source), co znaczy, że jest rozwijana wspólnie przez programistów, nauczycieli, matematyków i użytkowników, a nie przez kilka osób.
  • Działa na wielu systemach operacyjnych (Windows, Mac, Linux, etc.).
  • Działa na wielu urządzeniach (komputery, smartfony, tablety.
  • Uwypukla połączenia między działami matematyki (algebra, geometria, analiza, statystyka, etc.).
  • Pozwala tworzyć wiele reprezentacji (równania, wykresy, tabele).
  • Jest intuicyjna, przyjazna dla użytkownika, łatwa w obsłudze.
  • Jej pliki wynikowe mogą być ładowane do Sieci jako aplety.
  • Wyniki mogą być eksportowane do rozmaitych formatów ((png, pdf, eps, etc.).
  • Obsługuje składnię LaTeX.
  • Obsługuje arkusze, obliczenia symboliczne (CAS = Computer Algebra System) i 3D (w wersji 5).
  • Ma elegancki wygląd i żywe, dynamiczne barwy.
  • Ma wyśmienite wsparcie wspólnoty.
  • Może być wykorzystywana w szkołach od podstawowych do wyższych.
  • Jest nieustannie aktualizowana, niemal codziennie.
Powiedzmy, że niektóre szczegółowe opinie mogą być kwestią gustu (uroda interfejsu) czy efektem zauroczenia i pewnym chciejstwem, ale w kwestiach technicznych opinie są niezaprzeczalnie słuszne.
http://mathandmultimedia.com/2011/11/21/why-is-geogebra-successful/
image

sobota, 29 czerwca 2013

GeoGebra – edukacyjna rewolucja

W 2012 roku środowisko programistów GeoGebry udostępniło wersję 4 najbardziej znanego programu do wizualizacji zagadnień matematycznych – jego tempo rozwoju nie jest zresztą oszałamiające, gdyż minęło już ponad 10 lat od startu opensource’owego projektu zainicjowanego w 2001 roku przez austriackiego programistę Markusa Hohenwartera, a rozwijanego głównie przez programistów z Europy.
 

wtorek, 25 września 2012

Pijany i latarnia

Obejrzałem wczoraj debatę ekonomiczną PiS. Nie zamierzam się wcale nad nią pastwić, bo jej uczestnicy wygłosili w niej szereg trafnych i cennych uwag dotyczących przede wszystkim stanu finansów państwa, a zwłaszcza systemu podatkowego. Nie znaczy to wcale, że było to coś nadzwyczaj odkrywczego - takie tezy są powszechnie znane, a tutaj mieliśmy do czynienia z debatą przed oczami szerszej publiczności, gdy zazwyczaj ekonomiści rozmawiają w zaciszu instytucji akademickich.

Naturalnie były wystąpienia zupełnie od czapy. Jakiś pan Wróbel przypominał mi swoimi fantasmagoriami kandydata na prezydenta Polski sprzed 17 lat, producenta zdrowotnych papuci, niejakiego Piotrowicza. Inny pan, nieustannie klejący się do partii politycznych Janusz Szewczak (obecnie przyklejony do SKOK-ów) wygłosił jakieś księżycowe opinie, opierając się na wziętych z sufitu danych. Ale jeśli pominąć tych oryginałów, jak też osoby wyraźnie nastawione na autopromocję, było tam kilka sensownych i przytomnych wystąpień - najzabawniejsze wygłosił Robert Gwiazdowski wyśmiewający język ustaw podatkowych. Innym elementem komediowym był obszerny Zwischenruf prezesa PiS, który powołując się na istnienie w ekonomii elastyczności popytowej i podażowej (nie podał jednak, względem czego) rzucił rozkosznie nonsensownym hasłem elastyczności (hi hi) pauperyzacyjnej! Duża kupa czy kurza dupa, prezesowi było chyba wsio rawno...

Nie bardzo sobie wyobrażam obecność Balcerowicza i Kołodki, którzy są silnymi osobowościami i mieliby chyba trudności z utrzymaniem się w formule spotkania. Podobnie, obecność min. Rostowskiego wydaje się zupełnie zbędna, bo po prostu o projekcie PiS w zasadzie nie rozmawiano i minister nie miałby czego prostować. A podczas wystąpienia Szewczaka pewnie i tak by zemdlał, słuchając wyliczeń tego pana.

Biedny Krzysztof Skowroński, jako moderator, usiłował trzymać jakoś towarzystwo w pobliżu tez ekonomicznych PiS, ale owo wolało mówić raczej o realnych problemach niż roztrząsać program partii. No i słusznie.

A tytuł wpisu bierze się stąd, że Jarosław Kaczyński "podsumował" debatę stwierdzeniem o konieczności budowania nowego państwa. Czyli co by nie mówili w czasie spotkania, prezesowi i tak się wszystko kojarzy z IV RP. Debatą posłużył się więc jak pijany latarnią - nie by się oświecić, lecz by się podeprzeć.

No i jeszcze mówił coś o multazjanizmie...

Łączna liczba wyświetleń od 27 sierpnia 2013

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Mój Twitter