poniedziałek, 3 marca 2014

Spokojnie czy zrywami?

Porównałem w tabeli i na wykresie rozwój gospodarczy - mierzony wzrostem PKB - trzech krajów nadbałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) oraz Polski. “Pribałtiki” notują wzrost szarpany - momentami bardzo wysoki, ale okupiony niekiedy dramatycznym spadkiem. Ich niewielkie gospodarki są w silnym stopniu uzależnione od świata zewnętrznego i koniunktury światowej. Duża gospodarka polska znacznie lepiej radzi sobie z wahaniami i dzięki dużemu zróżnicowaniu (dywersyfikacji) przeżywa mniejsze wahania. Wpływ dotacji europejskich jest w zasadzie zbliżony, gdyż wszystkie kraje są beneficjentami netto dotacji unijnych.

Dane o wzroście zostały zaczerpnięte z tabeli Eurostatu zatytułowanej Real GDP growth rate.

Kliknij, aby zobaczyć większy obrazek.

mx34C2D

Wykres tempa wzrostu pokazuje bardzo wyraźnie, jak dramatyczne zmiany przeżywają kraje bałtyckie i jak względnie stabilnie rozwija się polska gospodarka (czerwona łamana), która ani razu nie doświadczyła recesji, czyli ujemnego tempa wzrostu (wiemy z innych statystyk, że spadku nie zanotowaliśmy nawet przez jeden kwartał), broniąc się skutecznie w okresie silnego kryzysu światowego, który zaczął się w 2008 roku.

image

Po zsumowaniu tempa wzrostu wszystkich czterech krajów w omawianym okresie dowiadujemy się, że w latach 2002-2013 Litwa zanotowała wzrost 63,3%, Polska 56,3%, natomiast w okresie o rok krótszym, czyli 2002-2012, Estonia odnotowała wzrost 51,4%, a Łotwa 47,6%. Jak więc widać, wszystkie kraje mają podobne średnie tempo wzrostu, ale Polska stabilne, zaś kraje bałtyckie - znacznie zróżnicowane. Wydaje się, że ekonomicznie zdrowszy jest wzrost bardziej zrównoważony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz