czwartek, 8 stycznia 2015

Górnictwo - dlaczego popieram premier Kopacz

Odważną decyzją w roku wyborczym premier Ewa Kopacz wzięła na siebie zadanie godne Iron Lady, brytyjskiej premier Margaret Thatcher. Likwidacja kilku deficytowych kopalń Kompanii Węglowej to zadanie równie ważne ekonomicznie, co ryzykowne politycznie.

Przede wszystkim musimy pamiętać, że Kompania Węglowa nie tworzy PKB, czyli Produktu Krajowego Brutto. Ona ten produkt POMNIEJSZA. To skutek tego, ze koszty przewyższają wpływy finansowe, czyli nie ma wartości dodanej. Kopalnie - choć górnicy wylewają tam wiele potu - zjadają wartość dodaną wytworzoną przez innych. O skali kosztów niech świadczy fakt, że do wysokości 52 równoleżnika, czyli szerokości geograficznej Warszawy, opłaca się węgiel importować morzem z RPA czy Australii, a nie przywozić ze Śląska.

Jeśli ktoś Wam powie, że rząd gnębi znowu górników, powiedzcie mu, że rząd tą decyzją chroni wartość dodaną wytworzoną przez innych. Deficyt Kompanii musi być z czegoś pokryty, a musi to zrobić właściciel, czyli Skarb Państwa. W ten sposób wspólnie wypracowane dochody budżetu są topione w nieefektywnym ekonomicznie górnictwie. Decyzja ma ochronić wydatki na edukację, służbę zdrowia, naukę, kulturę, wojsko, policję, na cały sektor budżetu centralnego. A tak naprawdę, zmniejszyć istniejący obecnie deficyt, bo uciekamy spod noża nadmiernego deficytu finansów publicznych. Na jedno zresztą wychodzi.

Kompania zatrudnia ponad 50 tys. osób. 6 tys. z likwidowanych kopalń zostanie przeniesionych do innych zakładów, 5 tys. straci pracę, ale z liczącą 2 mld złotych osłoną finansową. Będą mieli dobre dwa lata czasu, by znaleźć pracę na rosnącym coraz bardziej rynku pracy, na którym za dekadę nie będzie niemal bezrobocia.

A PiS i SLD już zwietrzyły okazję do szczucia i stroją się w pióra obrońców ludu, pielgrzymują na Śląsk z zatroskanymi twarzami. Nie, panie i panowie z opozycji, wy ten lud rabujecie, chcąc w imię waszych interesów politycznych utrzymać status quo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz