sobota, 8 czerwca 2013

Ekonomia wczoraj i dziś

We współczesnym podręczniku podstaw ekonomii dla szkół policealnych i techników przedmiot ekonomii został sformułowany następująco: ekonomia jest nauką o dokonywaniu wyborów w produkcji i dystrybucji dóbr i usług w świecie rzadkich czynników wytwórczych (Podstawy ekonomii, Janina Mierzejewska-Majcherek, wyd. Difin, t.1. - Mikroekonomia).

Jako dinozaur wywodzę się jeszcze z czasów, gdy ekonomia - przynajmniej w tej części Europy - była nauką o stosunkach produkcji. Jak widać, "moja" ekonomia była głównie socjologią, gdy obecna jest głównie matematyką.

Mnóstwo czasu marnowaliśmy na studiowanie ideologicznych bzdetów o wartości i wartości dodatkowej (kilka dni pracy wystarczało zresztą, by tę marksowską bzdurę intelektualnie zmasakrować), bo z tego zdawało się egzaminy, ale na szczęście rozsądni profesorowie wskazywali wyraźnie, gdzie sięgać, by się nauczyć czegoś sensownego. Brakowało jednak podręczników z prawdziwą ekonomią, bardzo niewiele było tłumaczeń z zachodnich wydań, choć oczywiście w bibliotece SGPiS był dostęp do wszystkich sprowadzonych z Zachodu tytułów - przeciętnemu studentowi brakowało jednak zwykle samozaparcia, by studiować po angielsku.

Dzisiaj wystarczy wejść do dowolnej księgarni naukowej, by zobaczyć półki wypchane rozmaitymi podręcznikami mikro- i makroekonomii, zresztą pisanymi według jednolitego schematu edukacyjnego przejętego z zachodnich podręczników. Poszperaj w Google'u za hasłami "podstawy ekonomii", "makroekonomia", "mikroekonomia", a znajdziesz mnóstwo książek.

Jak powiedziałem, nasza ekonomia polityczna była bardziej zideologizowaną socjologią. Dziś ekonomia straciła nawet przymiotnik "polityczna" (pochodzący zresztą chyba jeszcze z XVII w.), stała się ubranym w słowa opisem matematycznego modelu gospodarki (jeszcze jedno hasło w Google - "ekonomia matematyczna"), gdzie jest po prostu centralny model obiegu dóbr, usług, pieniądza i kapitału, który daje się wyrazić matematycznie. Tego modelu nie uczono dawniej, zabierając czas na bzdury, chyba że ktoś sam chciał zdobyć wiedzę.

Gdybym urodził się 20 lat później, studiowałbym od razu właściwą wiedzę. Co więcej, miałbym dostęp do narzędzi komputerowych. Za moich czasów w podziemiach uczelni stała jakaś Odra, a o pecetach, Excelu, Statistice i innych cudach nikomu się jeszcze nie śniło. Mogę tylko żałować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz