środa, 2 kwietnia 2014

Wydatki na zdrowie w Polsce

Porównania w czasie i przestrzeni najlepiej obrazują skalę wysiłku rozmaitych krajów w kwestii ochrony zdrowia. Miarodajne są szczególnie dane pochodzące z renomowanych instytucji międzynarodowych, jak Bank Światowy.

Sięgnęliśmy do danych BŚ zaprezentowanych za pomocą interfejsu Google Public Data Explorer. Podstawą porównania stała się statystyka zatytułowana “Wydatki na zdrowie per capita, PSN (stałe dolary międzynarodowe z 2005 r.)”. Istotne jest to oznaczenie PSN, czyli są to dane przeliczane według parytetu siły nabywczej, a nie fałszującego wyniki kursu walutowego. Ceny są stałe, na poziomie 2005 roku, co zapewnia porównywalność w czasie. Okres badania to lata 1995-2011.

Sprecyzujmy też zakres, według informacji nad wykresem: Całkowite wydatki na zdrowie to suma publicznych i prywatnych wydatków na zdrowie jako stosunek do całkowitej liczby ludności. Obejmują świadczenie usług zdrowotnych (profilaktyka i leczenie), działania dotyczące planowania rodziny, działania związane z odżywianiem oraz pomoc medyczną w nagłych wypadkach. Nie obejmują dostarczania wody i urządzeń sanitarnych.

Dla wyjaśnienia, publiczne nakłady na ochronę zdrowia wynoszą ok. 2/3 wszystkich wydatków, prywatne - 1/3.

Prezentujemy tu statyczny obraz, natomiast żywy wykres znajdziesz na stronie Google Public Data Explorer. Możesz dodawać i usuwać kraje, oglądać dane po przesunięciu kursora nad linię.

mx37C0B

Jak widać, Stany Zjednoczone dalece wyprzedzają resztę świata, z wydatkami na poziomie 8,6 tys. USD. Polska ma 1422 USD, podobnie jak Węgry czy Litwa.

Warto przyjrzeć się wydatkom Polski na przestrzeni tych kilkunastu lat (przypomnijmy, w cenach stałych, czyli realnie):

mx3E4FA

Jak widać, wzrosły 3,47-krotnie, czyli rosły rocznie w tempie ok. 8%, a więc dwukrotnie szybszym niż krajowy PKB, co świadczy o rosnącej relatywnie wadze problematyki ochrony zdrowia (to zresztą tendencja ogólnoświatowa), mierzonej udziałem wydatków na zdrowie w całym PKB.

I pokażmy jeszcze ranking krajów postkomunistycznych w tym samym rejonie, w 2011 roku.

mx3F865

Czołowe kraje zachodnioeuropejskie mają wydatki w granicach 3-4,5 tys. USD.

Jak widać, nasze nakłady nie są już małe, dość szybko rosną, a jednak system ochrony zdrowia spotyka się z powszechną krytyką. Przyczyn negatywnego stanu rzeczy należy więc szukać przede wszystkim poza systemem ekonomicznym, a dopiero w drugiej kolejności w wielkości nakładów. To naturalnie zupełnie inna dyskusja - w tym miejscu ograniczamy się do podania suchych liczb.

Zobacz też: Medycyna kosztuje coraz więcej

2 komentarze:

  1. Panie Pawle

    Same wydatki i dynamika ich wzrostu nie dadzą, moim zdaniem, miarodajnego obrazu i mogą służyć politykom (jest prawda i jest statystyka - ktoś powiedział).

    Do miarodajnej oceny potrzeba tutaj:
    - cen, siły nabywczej usług medycznych,
    - jakości, (ile procedur kończy się wyleczeniem, ile procedur powoduje dalsze koszty, czy procedury dobierane są trafnie, czy wybierane są procedury kosztowne inwazyjne, czy nowocześniejsze, w efekcie mniej kosztowne, nieinwazyjne,
    - nieformalnych rozliczeń, szarej strefy, korupcji, efektywności zarządzania.

    Stany Zjednoczone słyną np. z najwyższych cen procedur medycznych na świecie. Czesi, Rosjanie operują taniej zaćmę. Polacy … wydają dużo np. na leczenie inwazyjne, zbyt późno rozpoznanych nowotworów, chorób ukł krążenia, etc.

    Bez takich wskaźników i korekt, bez badań ilościowych i jakościowych, eksperckich, powstaje tak samo nieprawdziwy obraz jak ten mówiący o średnim (a nie medianie) wynagrodzeniu w Polsce. Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego moje - i moich bliskich i moich sąsiadów i najbliższego otoczenia doświadczenia owego wzrostu i dobrobytu - nie potwierdzają.

    Statystyka to dziś nie tylko nauka ale również potężne narzędzie manipulacji. Potwierdzają to wszelkiego rodzaju książki o manipulacji i pułapkach myślenia, niekoniecznie związane z bieżącą polityką.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Jacek Kotowski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy punkt jest niewłaściwy - nie zajmujemy się ruchem cen i relacją dochodów nominalnych i wydatków do cen. Po prostu przyjmujemy wydatki, jakie są.
      Jakością procedur się z oczywistych powodów nie zajmuję - nie mam takich danych. Nieformalnymi aspektami także. To tylko wpis w blogu, nie praca analityczna.

      Przy okazji - stanowczo nie zgadzam się z uwagami w rodzaju "jest prawda i jest statystyka". Statystyka jest cennym narzędziem, to ludzie czasem kłamią, nie statystyka.

      Usuń