piątek, 18 kwietnia 2014

Płace minimalne - Polska w OECD

W poprzednim wpisie, Nasze zarobki - Polska w OECD, pokazaliśmy relację średnich rocznych zarobków w 30 krajach OECD, obliczanych zarówno według kursu walutowego, jak i parytetu siły nabywczej. Wytłumaczyliśmy, dlaczego kurs fałszuje te relacje i dlaczego należy stosować parytet siły nabywczej. Przykładowo, według kursu walutowego Norwegia ma 6-krotnie wyższe płace, ale gdy uwzględnimy, że poziom cen w Polsce wynosi 57% unijnego, a w Norwegii aż 159%, relacja ta spada natychmiast z 6:1 do 2,2:1. To kompletnie inny obraz sytuacji - za pensję norweską można kupić 2,2 raza więcej standardowych dóbr z koszyka niż za polską, a nie 6 razy.

W podobny sposób możemy porównać płace minimalne - wiele krajów nie ma płacy minimalnej jako takiej, zatem porównujemy tutaj 26 krajów. Źródłem informacji jest tabela zawarta w witrynie OECD, Real minimum wages.

Najpierw wykres. Niebieskie kolumny pokazują płace w USD, przeliczone według kursu walutowego. Buraczkowe kolumny pokazują realną wielkość obliczaną według parytetu siły nabywczej, a więc zgodnie z poziomem cen w standardowym koszyku dóbr i usług konsumpcyjnych. Jak widać, relacje zostały silnie spłaszczone. Choć wg kursu walutowego płaca minimalna we Francji jest 3,75-krotnie wyższa niż w Polsce, to po przeliczeniu według parytetu siły nabywczej relacja ta spada do 1,96, czyli niemal dwukrotnie.

Zielony wykres liniowy pokazuje, jaki udział stanowi polska płaca minimalna liczona wg PPP w płacy minimalnej innego kraju (miernikiem jest prawa oś wykresu). Przykładowo, stanowi 0,53 płacy irlandzkiej, 0,57 płacy amerykańskiej, ale już 1,21 węgierskiej czy 1,51 czeskiej. Lepsza niż w przypadku płac przeciętnych relacja płac minimalnych w Polsce świadczy o szczególnej ochronie mniej zarabiających, o wyższym stopniu egalitaryzmu.

Kliknij wykres, aby go powiększyć:

image

I dane źródłowe:

Kraj Płace minimalne USD Płace minimalne USD PPP Relacja Polski do kraju
Luksemburg 29 167 22 128 0,45
Holandia 24 813 21 359 0,46
Belgia 24 385 20 799 0,47
Australia
29 982 20 179 0,49
Francja 22 571 19 347 0,51
Irlandia 23 661 18 734 0,53
Nowa Zelandia 23 127 17 924 0,55
Wielka Brytania 19 675 16 385 0,60
Kanada 20 286 16 332 0,60
Austria 18 244 16 025 0,62
Stany Zjednoczone 14 798 14 798 0,67
Korea 11 815 14 143 0,70
Słowenia 12 250 13 681 0,72
Izrael 14 024 11 857 0,83
Hiszpania 11 883 11 592 0,85
Japonia 11 972 10 310 0,96
Polska 6 019 9 860 1,00
Portugalia 9 015 9 722 1,01
Grecja 9 423 9 478 1,04
Turcja 5 850 8 977 1,10
Węgry 5 163 8 148 1,21
Słowacja 5 331 7 015 1,41
Czechy 4 939 6 545 1,51
Chile 4 758 6 268 1,57
Estonia 4 962 5 975 1,65
Meksyk 1 239 1 722 5,73

15 komentarzy:

  1. Czysta mafijna manipulacja tego sondażu i tabeli czy wykresu, pytanie na czyje zamówienie? Mój wywiad z rodzicami córki która wyszła za Greka i tam już mieszka kilka lat. Powiedzieli często wyjeżdżają na 2 lub 3 miesiące i młodzież nigdy nie wróci do Polski! Pytanie jak jest tak dobrze w Polsce, to dlaczego oni i wielu innych nie wraca?

    OdpowiedzUsuń
  2. W jaki sposób obliczyć PPS? B. mnie to interesuje, a niestety nie mam wiedzy z tego zakresu. Czy OECD publikuje bezpośrednie dane, które odnoszą się do PPS? Czy to będzie to: https://stats.oecd.org/Index.aspx?DataSetCode=RMW
    Od czego zacząć, jeśli chcę określić płacę w danych państwach z zastosowaniem parytetu siły nabywczej? Będę b. wdzięczna za wskazówki i pomoc. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wedle wykresu ze slupkami wynika ze sila nabywcza polaka i japonczyka (czerwony slupek )jest prawie identyczn. Od dzis polacy moga twierdzic ze maja druga japonie. Na czyje zamowienie pisze sie takie propagandowe artykuly i to jeszcze w tak naiwny sposob, bo kaze sie nam iwerzyc ze polak i japonczyk maja taka sama sile nabywcza za swoje pensje. Ponad to z wykresu wynika ze anglik za swoja pensje ma o jakies 60% wieksza sile nabywcza niz polak. Jest to nie prawda, od 7 lat mieszkam w anglii minimalna krajowa to w przyblizeniu 850 funtow czyli 4250 zl. Nie wiem ile wynosi minimalna placa w polsce ale zgaduje ze nie wiecej niz1000 zl czyli cztery razy mniej. Ceny produktow spozywczych i odziezy sa w anglii takie same jak w polsce pomijam alkochol i papierosy wysoko opodatkowane w anglii jako ze nie sa produktami pierwszej potrzeby. Pozostaje wiec tylko koszt wynajmu mieszkania o standardzie wyzszym niz przecietnie w polsce bo w domu typu blizniak dwa pokoje to okolo 600 funtow. Polowa tej sumy bo zakladamy ze para wynajmuje dom to 300 funtow. Od 850 funtow odejmujemy 300 funtow zostaje nam 550 funtow czyli 2750 zl i za te pieniadze zyjemy w anglii przy cenach artykulow spozywczych i odziezy takiej samej jak w polsce. Przyjmijmy ze w polsce wynjmujemy mieszkanie za 1000zl czyli jako para placimy kazdy po 500 zl. Od minimalnej krajowej odejmujemy 500zl i zostaje nam 500 zl. Jakie mamy porownanie w polsce nasza sila nabywcza po odjeciu kosztu domu to 500 zl a w anglii 2750zl czyli w anglii dysponujemy sila nabywcza ponad 5 razy wieksza a nie o 60% wieksza. Powyzszy artykul jest wiec skrajnie klamliwy.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pański artykuł jest nie na temat - mój wpis dotyczy płacy minimalnej, a nie średniej.
      Pańskie dalsze wyliczenia są zupełnie subiektywne i nie mają nic wspólnego z tematem.

      Usuń
    2. Szanowny panie Wimmer ja w brew temu co pan sugeruje porównywałem płacę minimalną w Wielkiej Brytanii z jej odpowiednikiem polskim. Dlatego zwracałem uwagę, że wedle przedstawionego w pana artykule wykresu i zamieszczonych na nim czerwonych słupków wychodzi, że Polska i Japonia mają zbliżoną siłę nabywczą jeśli porównujemy płace minimalne w obu krajach. Śmiem nie wierzyć w taki stan rzeczy. Nie wspomniałem wcale o średniej krajowej, nie wiem dlaczego mi pan to imputuje, ponieważ nie odnosiłem się do niej.

      Może więc inaczej, postaram się zobrazować ogromną przepaść jaka ma miejsce pomiędzy polską i angielską pensją minimalna na podstawie przykładu:

      Dostając pensję minimalną netto 850 funtów, 300 płace za dom( drugą połowę czyli kolejne 300 funtów opłaca żona) następnie 200 funtów czyli 1000zł płacę za jedzenie i względnie dokupuje sobie jakiś potrzebny mi ciuch. Po odjęciu tych kosztów zostaje mi 350 funtów czyli około 1750 zł, które mogę sobie odłożyć.

      W Polsce za pensję minimalną netto 1200 zł płacę 500 złoty za wynajęte mieszkanie razem z opłatami ( zakładamy że druga połowę dopłaca żona) – i muszę tu zaznaczyć, iż jest to bardzo niska cena za mieszkanie, wątpię by w większym mieście udało się zamknąć w takiej kwocie. Po zapłaceniu za mieszkanie pozostaje mi więc 700 złoty za które muszę przeżyć. Po odjęciu kosztów nie pozostaje mi już nic aby odłożyć sobie na jakiś cel.

      Jaka jest różnica między Polską a Anglią? W Polsce od pracodawcy dostaję tylko tyle bym był w stanie się jako tako zregenerować i przyjść następnego dnia do pracy by dla niego pracować. W Anglii oprócz nakarmienia mnie pracodawca daje mi jeszcze zarobić.

      PS należy zwrócić uwagę, iż w Anglii po opłaceniu kosztów życia zostaje mi przeliczając na złotówki około 1750 złoty czyli więcej niż wynosi minimalna pensja netto w Polsce.

      Jeśli po ukazaniu danych pochodzących z życia codziennego, które każdy może zweryfikować, a które przedstawiłem jeszcze ktoś nie widzi ogromnej przepaści między pensjami minimalnymi w Polsce i na zachodzie to można to wytłumaczyć tylko w jeden sposób. Z jakiegoś powodu ktoś taki nie chce sprawdzić czy dane, które tu podałem, a które są dostępne w Internecie: jak wysokość pensji minimalnych, czy kosztu wynajmu mieszkań, czy są danymi prawdziwymi, czy też nie. Łatwiej jest ogólnikowo stwierdzić, że mój post jest nie na temat, a moje wyliczenia są subiektywne i nie mają nic wspólnego z tematem. Szanowny panie Wimmer proszę więc przedstawić swoje wyliczenia, które pokrzepią ludzi udowadniając im, że w Polsce pensja minimalna pozwala im godnie żyć i jeszcze odkładać realnie znaczne sumy na przyszłość. Ze swej strony powiem, że ja bym się nie podjął tak karkołomnego zadania, ale z ciekawością czekam na rozpiskę pokazująca jak żyć za 1200 zł i jeszcze odkładać.

      Usuń
    3. Pańskie wyliczenia pełnią rolę tzw. dowodu anegdotycznego, czyli nie mają znaczenia dla ocen w kategoriach statystycznych.

      Usuń
    4. Porównanie standardu życia w Polsce i Anglii, w których to krajach żyłem za minimalna krajową są dla pana, panie Pawle jak pan to nazwał: „tylko dowodem anegdotycznym”. Ja bym to nazwał dowodem empirycznym, czyli najważniejszym, podstawowym dowodem naukowym.

      Można mi, oczywiście jak to w nauce ma miejsce nie wierzyć na słowo i chcieć samemu przeprowadzić dowód. Miliony polaków przeprowadziło takie doświadczenie z podobnym do mnie efektem, gdyż wybrali pozostanie w Anglii, ponieważ wolą tamtejszą minimalną krajową od jej polskiego odpowiednika. Można dokonać na sobie eksperyment i przenieść się na wyspy by porównać standardy życia za minimalną krajową tu i tam.

      Moja rozmowa z panem, panie Pawle to rozmowa naukowca praktyka (bo ja to doświadczenie przeprowadziłem empirycznie) z teoretykiem akademickim, który naukowcowi wychodzącemu z laboratorium po własnoręcznie dokonanym doświadczeniu pokazuje jakieś wykresy, rozpiski i ociekające teoretycznością referaty, mające zaprzeczyć wynikom doświadczenia wykonanego w rzeczywistości. Co więcej owe wykresy i rozpiski mające polemizować z doświadczeniem, akademik (czyli pan panie Pawle)nie stworzył sam ale sięgnął po już istniejące i zrobione przez kogoś innego. Więc Pan panie Pawle jako teoretyk może tylko święcie wierzyć, że prawidłowo pan interpretuje wykresy i że wnioski przez pana wyciągnięte na podstawie tabelek, które ściągnął pan najprawdopodobniej z Internetu są prawdziwe. Bez obrazy mógłbym więc pana nazwać internetowym teoretykiem jakości życia w Polsce i na zachodzie.

      Ja natomiast podaję dowód który każdy może zweryfikować na dwa sposoby, albo wyjeżdżając do Anglii i przekonując się na własne oczy, albo przynajmniej weryfikując w Internecie dane, o których mówiłem w poprzednich moich postach (Owe dane to: płace minimalne w obu krajach, ceny produktów spożywczych, odzieżowych, ceny wynajmu domów itd).

      Mamy więc zestawienie punktu widzenia opartego na doświadczeniu (ja doświadczyłem życia za minimalną krajową w Anglii i w Polsce) i punktu widzenia opartego na wierze we własne wnioski oparte na wykresach, które ktoś inny stworzył. Czyli z jednej strony mamy prosty dowód a z drugiej skomplikowaną teorię wiary w to że prawidłowo pan panie Pawle domyśla się, jak się żyje np. w Anglii za minimalną krajową.

      Żałuję, że jedyne odpowiedzi jakie mi pan udziela są wymijające w stylu: iż moje posty są nie na temat i są co najwyżej dowodami anegdotycznymi. Podtrzymuję swój punkt widzenia zaznaczony w poprzednim moim komentarzu, iż w Polsce pracodawca tylko karmi swojego pracownika by nie umarł z głodu i miał siłę następnego dnia przyjść do pracy aby dla niego pracować, natomiast na zachodzie pracodawca daje jeszcze zarobić swojemu pracownikowi. Jakie jest moje zastrzeżenia do powyższego artykułu? Powyższe słupki i wykresy nie oddają nawet w przybliżeniu faktu, że polak za minimalną krajową ma problem utrzymać swoją fizyczną egzystencję, gdy anglik za minimalną krajową nie ma takiego problemu.

      Mam ważne pytanie, na które prosił bym o udzielenie odpowiedzi. Czy żył pan panie Pawle w Polsce za minimalną krajową i jak długo to się panu udało? ( przypominam że na rok 2015 minimalna krajowa na rękę to około 1200 zł) Chciałbym usłyszeć odpowiedź na to pytanie gdyż może ona rozjaśniła by sytuację i pomogła mi zrozumieć skąd bierze się nasza rozbieżność w ocenie sytuacji.

      Usuń
    5. Przykro mi, ale ponownie twierdzę, że pańskie rozważania są nie na temat. Fakt przeżycia lub nie za płacę minimalną nie ma tu żadnego znaczenia. Porównuję wielkość płac minimalnych wg kursu i parytetu siły nabywczej.

      Usuń
    6. Anonimie,

      Cały czas wykonujesz podstawowy błąd - przeliczasz złotówki na funty i w drugą stronę i używasz tych kwot do porównań. Nie wspominając, ze zacząłeś od tego, że na słupkach wychodzi podobny poziom z Japonią. Z Wielką Brytanią jest różnica znacząca. Parytet siły nabywczej jest liczony koszykowo, więc możesz mieć rację że koszyki są niereprezentatywne, ale to nie zmienia że jest ściśle określona metodologia liczenia, i nikt jej nie ustawia "żeby Polaków okłamać". Ona po prostu daje względnie obiektywne podliczenie, bo niektórzy co weekend chodzą z kolegami na piwo, inni jeżdżą samochodem po autostradzie dla relaksu, jeszcze inni są amiszami i nawet jedzenie by kupowali z second-handu. I każdemu z nich wyjdzie inny koszt życia, i inna dysproporcja między różnymi państwami. Jak sam zauważyłeś, cena używek jest wyższa. Stwierdzenie "pomijam bo nie są pierwszej potrzeby" jest równie dobre jak "pomijam bo nie pasuje mi do tezy". Weź palaczowi przetłumacz, że papierosy nie są pierwszej potrzeby, powodzenia. Dlatego nie można powiedzieć, że artykuł jest kłamliwy, jeśli tylko podąża za metodologią, którą wszak podaje. Można co najwyżej spierać się, że powinno się opracować różne koszyki uwzględniające różne proporcje wydatków.

      Usuń
  4. artykul z cyklu powiedz mi jaki przekaz chcesz, a już znajdę liczby na jego poparcie. Niemający wiele wspólnego z "rzeczywistym poziomem życia w Polsce". najnizsza krajowa w Polsce jest na minimum egzystencji. bezrobocie jest 3 razy większe niż w Japonii.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie zastanawia, co wchodzi w skład koszyka dóbr. Bo to jest podstawowe pytanie.

    Czytałam na Pana blogu artykuł, w którym jednym z wyznaczników statusu finansowego było posiadanie kolorowego telewizora. No cóż, używany, kolorowy telewizor można kupić za mniej niż 100 zł i trudno uznać to za towar luksusowy.

    Cena 500£ za dom, to chyba za tydzień. Mam wielu znajomych w Londynie, zarabiają dużo więcej niż minimalna krajowa i rzadko kogo stać na wynajęcie mieszkania z dwiema sypialniami (dla siebie i dla dzieci). Nie wspominając o horrendalnych kosztach opieki nad dzieckiem, które dla mnie są dobrem pierwszej potrzeby.

    Też śledzę z zainteresowaniem publiczne dane Banku Światowego, CIA, OECD i Eurostatu. Tylko tak się złożyło, że w ciągu ostatnich 10 lat mieszkałam w sumie w 5 krajach i niestety widzę rozdzwięk między oficjalnymi raportami a realnym życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że rozdźwięk jest nie między raportami a życiem,. lecz między obiektywną rzeczywistością a prywatnymi wrażeniami. Oni naprawdę znają się na swojej robocie.

      Usuń
    2. Życie = prywatne wrażenia. Stąd u wielu pacjentów frustracja wynikami badań statystycznych.

      Usuń
  6. Wychodzi na to, że nic tylko wyjechać na emeryturkę do Meksyku :)

    OdpowiedzUsuń