poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Pokalkulujmy

Pamiętam, jak rozmawiałam z kandydatkami na zastępstwo, ponieważ byłam w ciąży. Zacznę od tego, że wszystkie osoby wpisały w CV dobrą znajomość Excela. A jak zaczęłam sprawdzać ich umiejętności, to potrafiły wyliczyć sumy końcowe w tabelkach i niewiele więcej.

Już kilka razy mówiłem przy różnych okazjach, że akurat Excela uważam za najważniejszy program komputerowy w historii, za killer application. Jestem przekonany (tzw. silne wewnętrzne przekonanie, choć bez badań), że osoba z dobrą znajomością arkusza jest pierwsza do zatrudnienia (mówię naturalnie o miejscach, w których używa się arkuszy, nie o brygadzie kopaczy rowów), zaś ostatnia do zwolnienia. Nie obsługa Facebooka liczy się dziś w pracy biurowej, lecz obsługa arkusza kalkulacyjnego.

Excel jest bardzo rozległym funkcjonalnie programem, o niezwykle szerokich zastosowaniach. Jest wielowarstwowy i daje duże możliwości kreatywnego użycia. Nie powalę przyszłego szefa na kolana umiejętnością zbudowania bibliografii w Wordzie czy efektownych animacji w PowerPoincie, ale gdy powiem, że znam dobrze tabele przestawne, Solvera, Co-jeśli, łączenie arkusza z bazami danych na serwerze, ze potrafię stosować formatowanie warunkowe, że w jednym palcu mam formuły finansowe i statystyczne, że panuję nad formatami liczb i biegle tworzę formatowanie niestandardowe komórek, że wreszcie swobodnie posługuję się wizualizacjami danych, to z całą pewnością zyskam co najmniej zainteresowanie.

Obsługa Excela nie wykracza poza sprawność intelektualną studenta (średnie IQ żaka to zapewne jedno odchylenie standardowe powyżej średniej w kraju) - nie ma żadnego powodu, by po czterech latach studiów nie potrafić swobodnie się nim posługiwać, aczkolwiek znowu moje silne przekonanie podpowiada mi, że potrafi to może co dziesiąty absolwent, choć pewnie każdy umie chociaż podsumować komórki w tabeli.

Posłużenie się arkuszem w różnych sytuacjach to sprawność cywilizacyjna. Skorzystam tu z okazji, by zauważyć, że w naszym podręczniku dla szkół podstawowych arkusze (Excel i Calc konkretnie) zajmują w piątej klasie kilkadziesiąt stron podręcznika, a i filmów przygotowaliśmy też kilkanaście, by dać dzieciakom dobry start, by zachęcić, a może nawet wręcz zafascynować tym narzędziem. Efekty tego będą jednak za sześć, osiem czy dziesięć lat.

Na marginesie przypuszczam, że dobra znajomość narzędzi biurowych, a Excela w szczególności, mogłaby też być szansą na zdalną pracę dla wielu osób o dysfunkcjach fizycznych, które ze zdobyciem jej mają poważne kłopoty i są często zdane na niewystarczające renty. Ale to temat na osobną dyskusję, bo wymaga szerzej zakrojonych działań organizacyjnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz