sobota, 21 września 2013

Spadek wzrostu to nie spadek

Temat wpisu może się wydawać całkowicie banalny i pasujący do poziomu wiedzy gimnazjalistów, jednak okazuje się, że są sprawy, które trzeba nieustannie tłumaczyć nawet bardziej dojrzałym ludziom. Adresuję go zatem do trzech grup osób, które zaskakująco często popełniają pewien charakterystyczny błąd w ocenie sytuacji gospodarczej - polityków, dziennikarzy i uczestników dyskusji internetowych. Błędem tym jest utożsamianie spadku tempa wzrostu gospodarki ze spadkiem, z recesją.

Przyjmijmy, że gospodarka rozwija się w roku 2010 w tempie 3% i rośnie z poziomu 1000 na 1030 mld talarów. W 2011 roku tempo wzrostu spada do 2% i gospodarka rośnie teraz z poziomu 1030 do poziomu 1050,6 mld talarów. I w tym momencie pojawia się ów błąd. Otóż wiele osób uważa, że spadek tempa wzrostu z 3 do 2% jest spadkiem gospodarki i gotowe są rozgłaszać, że gospodarka jest w recesji, co jest oczywistym błędem. Gospodarka dalej się rozwija, a tylko w nieco wolniejszym tempie. Spadłaby dopiero wtedy, gdyby tempo wzrostu było ujemne, a więc gdyby na przykład w 2012 roku wyniosło -1%, zaś gospodarka spadła do poziomu 1040,1 mld talarów.

Ten błąd popełniają niedouczeni posłowie, liczni uczestnicy dyskusji internetowych sprzyjający tej czy innej partii, a nawet, o zgrozo, dziennikarze, którzy powinni mieć elementarną znajomość ekonomii i rachunków, bo ich słowo z natury rozchodzi się szeroko.

Aby unaocznić, co dzieje się przy rozmaitych wielkościach tempa wzrostu, pokażmy fikcyjną gospodarkę w okresie 1990-2012 - odpowiada ona rzeczywistemu wzrostowi wielu europejskich państw. W roku 1990 ma PKB o wielkości 1000 jednostek, w 1991 roku rośnie o 2,3% i osiąga 1023 jednostki. W całym okresie odnotowuje 4 lata ujemnego wzrostu gospodarczego (to te komórki z czerwonym podlewem, lata 1998, 1999, 2007 i 2008), a wtedy PKB spada. W tabeli wielokrotnie się zdarza natomiast, że tempo wzrostu - choć ciągle dodatnie - jest mniejsze niż w roku poprzednim. Przykładowo w roku 1995 (2,9%) jest mniejsze niż w 1994 (4,2%), ale naturalnie gospodarka ciągle rośnie, choć właśnie ci niedouczeni gotowi są opowiadać, że spada.

A teraz tabela:

image

I odpowiadający tabeli wykres, w którym lata ujemnego wzrostu i rzeczywistego spadku są zaznaczone czerwonym kolorem:

image

Wyjaśnianie tak oczywistych, wydawałoby się, spraw może się wydać zbędne, ale ogląd telewizji i Internetu pokazuje, że ciągle wiele osób myli spadek wzrostu ze spadkiem, podczas gdy gospodarka ciągle rośnie, tyle że nieco wolniej niż poprzednio. Gospodarka będzie spadać jedynie wtedy, gdy tempo wzrostu będzie ujemne. To właśnie “czerwone” lata w tabeli i na wykresie.

3 komentarze:

  1. Ale…

    'Well, in OUR country,' said Alice, still panting a little, 'you'd generally get to somewhere else—if you ran very fast for a long time, as we've been doing.'
    'A slow sort of country!' said the Queen. 'Now, HERE, you see, it takes all the running YOU can do, to keep in the same place. If you want to get somewhere else, you must run at least twice as fast as that!'

    (Lewis Carroll Through the Looking-Glass)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to, że w dzisiejszych czasach trzeba rozwijać się "na maksa"...? A każde spowolnienie to, w istocie, ruch do tyłu?
    No bo albo ten rozwój jest istotny, albo nie ma się czym przejmować...

    OdpowiedzUsuń